W ostatnich dniach doszło w Kancelarii Prezydenta do kilku ważnych spotkań, które mają wprowadzić nieco porządku do chaotycznej kampanii wyborczej Bronisława Komorowskiego.
Zdaniem polityków PO za błędy na początku kampanii odpowiedzialność ponosi otoczenie prezydenta. Według naszych informacji największe pretensje miał szef sztabu wyborczego, poseł PO Robert Tyszkiewicz, który zarzucał współpracownikom prezydenta m.in. niefortunne wpisy na portalach społecznościowych. W odpowiedzi usłyszał, że to Platforma bez konsultacji z Pałacem Prezydenckim wydrukowała ulotki z hasłem „Nasz prezydent", choć Komorowski kandydatem partyjnym być nie zamierza.
Spotkania zorganizowano po to, żeby uciąć te konflikty i wypracować wspólną strategię. W jednej z narad wzięła udział nawet para prezydencka.
Nowa strategia jest dość prosta. Bronisław Komorowski i Kancelaria Prezydenta nie będą dostrzegać kandydata PiS Andrzeja Dudy i nie będą reagować na jego zaczepki – wychodząc ze słusznego założenia, że to Duda ma interes we wciąganiu prezydenta w polemikę, bo to buduje jego wizerunek jako poważnego konkurenta.
Powstrzymany ma zostać bulterier Pałacu Prezydenckiego Tomasz Nałęcz, który zasłynął ostatnio zarzutami wobec Dudy o odpowiedzialność za śmierć Barbary Blidy – agresywne wypowiedzi biją w umiarkowany wizerunek Komorowskiego.