Reklama
Rozwiń
Reklama

Nie przesadzić z symboliką

Prezydencka polityka historyczna działa według ustalonych ram. Andrzej Duda ma jednak szansę rozłożyć akcenty według własnej wrażliwości.

Aktualizacja: 06.08.2015 23:37 Publikacja: 05.08.2015 22:00

Andrzej Duda obowiązki głowy państwa przejmie 6 sierpnia

Andrzej Duda obowiązki głowy państwa przejmie 6 sierpnia

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Polityka symboliczna, jaką powinien uprawiać nowy prezydent, nie jest oczywista nawet w jego obozie.

Dobrze ilustruje to następująca sytuacja w Klubie Zjednoczonej Prawicy. – Mitem założycielskim powinno być powstanie warszawskie – mówi jeden z posłów. – Bitwa pod Wiedniem, zdobycie Kremla. – Przypominajmy zwycięstwa, a nie klęski – odpowiada mu jego kolega. Wymiana zdań przeradza się w silny spór, każda ze stron podaje wiele argumentów, dołączają się pozostałe osoby obecne w pomieszczeniu.

Sam Andrzej Duda ma już swoją wizję. – Trzeba odbudować wspólnotę, bo państwo jest jej emanacją. Jeśli wspólnota jest słaba, to państwo jest słabe – przekonuje w rozmowie z nami Wojciech Kolarski, który w kancelarii Dudy będzie zajmował się polityką historyczną i sprawami społecznymi.

Nie wydaje się być przypadkowa pierwsza półoficjalna uroczystość po wyborze. W poniedziałek tuż po w drugiej turze Duda przypomniał o 67. rocznicy śmierci rotmistrza Witolda Pileckiego. Złożył kwiaty pod więzieniem, w którym został zamordowany najbardziej znany Żołnierz Wyklęty.

Duda w kampanii powtarzał, że w sprawach symboliki chce wzorować się na Lechu Kaczyńskim. Uhonorowanie ofiar komunistycznych oprawców, to jedna ze spraw, których dokończenie przerwała katastrofa smoleńska. Projekt ustawy ustanawiający 1 marca Narodowym Dniem Pamięci o Żołnierzach Wyklętych wyszedł z jego kancelarii na kilka tygodni przed jego śmiercią. Do reprezentowania wnioskodawcy był upoważniony właśnie Duda. Święto po raz pierwszy obchodzono rok później, poparcie dla ustawy podtrzymał bowiem Bronisław Komorowski.

Nie wydaje się, by Duda zaniechał innej tradycji swoich poprzedników. Na prezydencki patronat mogły liczyć wszystkie największe produkcje historyczne ostatnich lat. Niewykluczone, że jedna z nich będzie go potrzebować na etapie produkcji. Trwa walka o powstanie filmu o Dywizjonie 303 z hollywoodzką obsadą.

Na uwagę poza granicami Polski zasługuje też sprawa „polskich obozów". W ostatnich latach udało się uruchomić instytucjonalną walkę z tym określeniem. Wciąż widać jednak potrzebę nadania jej odpowiedniej rangi.

Reklama
Reklama

Prezydentowi Komorowskiemu nie udało się znaleźć powszechnie akceptowanej formuły patriotyzmu. Cukierkowy optymizm w różowych okularach był dla niego ciężarem w kampanii. Prezydent Duda również musi poruszać się ostrożnie w sferze symboliki. Jego częsty udział w uroczystościach religijnych przez lewicowych komentatorów określany jest jako fundamentalizm. Stąd już tylko krok, by wpisać się w wizerunek, który kreują mu oponenci – pogrążonego w historii, oderwanego od problemów społeczeństwa, których załatwienie obiecywał w kampanii.

Publicystyka
Estera Flieger: Pierwsza dama idzie sama. Czy Marta Nawrocka ma obowiązek podobać się feministkom?
Publicystyka
Estera Flieger: Dlaczego Donald Trump boi się Bad Bunny'ego? Bo rap z Portoryko roztapia ICE
Publicystyka
Roman Kuźniar: Ekosfera Epsteina wobec wojny Rosji z Ukrainą
Publicystyka
Bogusław Chrabota: O czym powinno się rozmawiać na RBN? Nie o Włodzimierzu Czarzastym
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama