Napastnik wdarł się do liceum w hrabstwie Saint Mary's w Maryland niedaleko Waszyngtonu.
Zdążył ciężko zranić dwie osoby, zanim został postrzelony przez ochronę. Kilka godzin później zmarł w szpitalu.
Nie są znane ani jego personalia, ani motywy, które nim kierowały.
Szeryf hrabstwa St. Mary nazwał wydarzenia, do których doszło w liceum, "incydentem". Po strzelaninie liceum zostało zamknięte, nie można było ani do niego wejść, ani opuścić.
Na miejsce strzelaniny przyjechali agenci służb federalnych.
Great Mills znajduje się ok. 100 km na południowy-wschód od Waszyngtonu.
Media informowały, że do szpitali przetransportowano trzy ranne osoby.
Do strzelaniny miało dojść ok. 8 rano - w szkole było wtedy ok. 1600 osób.
Gubernator Maryland Larry Hogan napisał na Twitterze, że na bieżąco monitoruje sytuację. Dodał, że policja stanowa współpracuje z lokalnymi stróżami prawa i jest gotowa zapewnić im wsparcie. "Nasze modlitwy są z uczniami i personelem szkoły (...)" - dodał.
Do incydentu doszło przed zaplanowanym na sobotę ogólnonarodowym marszu uczniów, którzy będą domagać się ograniczenia prawa dostępu do broni w USA, po tym, jak przed miesiącem w liceum w Parkland, na Florydzie, były uczeń tej szkoły zabił 17 osób.