Włamanie do wartej 70 mln funtów, świetnie strzeżonej 57-pokojowej rezydencji, pilnowanej przez całą dobę nie tylko przez zewnętrzne patrole, ale i wewnętrzną ochronę, zajęło złodziejom 50 minut.
Do rezydencji włamali się w piątek wieczorem, tuż po tym, jak Tamara Ecclestone z mężem Jayem i córką w Sophią wyjechali na wakacje do Laponii.
Złodzieje weszli przez ogród i udali się wprost do sejfów w sypialni.
Stamtąd ukradli biżuterię wartą 50 mln funtów, w tym ślubny prezent dla Tamary - bransoletę Cartiera o wartości 80 tys. funtów.
Ostatecznie zostali spłoszeni przez ochroniarza i uciekli przez otwarte okno.
Londyńczycy są zszokowani włamaniem, do którego doszło na jednej z najbardziej prestiżowych ulic, Kensington Palace Gardens. Jest to ulica milionerów, średnia wartość domu pod tym adresem wynosi 33 mln funtów. W pobliżu okradzionej rezydencji mieszka para książęca William i Kate, właściciel Chelsea Roman Abramowicz czy najbogatszy Chińczyk Wang Jianlin.
Włamywaczy szukają policjanci z psami. Według ojca Tamary, Berniego Ecclestone'a, włamywacze musieli współpracować z kimś z personelu pracującego w rezydencji, bo doskonale wiedzieli, gdzie znajdują się sejfy z klejnotami.
Córce byłego szefa Formuły 1 przyjdzie się najprawdopodobniej pożegnać z biżuterią. Jak mówi Christopher Marinello, prawnik i dyrektor generalny Art Recovery International, jego firma odzyskała dzieła sztuki o wartości 400 mln funtów, ale niezwykle rzadko dotyczy to biżuterii. Najczęściej klejnoty są "rozbierane" - usuwa się z nich szlachetne kamienie, a metal przetapia.