Wcześniej władze Turcji informowały, że w Stambule doszło do zamachu samobójczego, który przeprowadzić miała kobieta.

Minister spraw wewnętrznych Turcji, Suleyman Soylu poinformował nad ranem, że aresztowany został podejrzany, który - zdaniem tureckich organów ścigania - miał umieścić bombę w miejscu zamachu.

Soylu odpowiedzialnością za atak obarczył kurdyjskich separatystów związanych z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), organizacją uważaną przez Turcję - ale też przez USA i UE - za terrorystyczną. Jak dodał Soylu oprócz domniemanego zamachowca w związku z eksplozją aresztowano jeszcze 21 osób.

Czytaj więcej

Silny wybuch w centrum Stambułu. Jest wiele ofiar

Według szefa MSW Turcji rozkaz przeprowadzenia ataku w Stambule wydano w Kobanê, mieście w północnej Syrii, gdzie armia turecka prowadzi działania wymierzone w Powszechne Jednostki Ochrony (YPG), kurdyjską milicję, która była sojusznikiem USA w walce z dżihadystami z tzw. Państwa Islamskiego. Według Turków YPG to formacja powiązana z PKK. 

PKK rozpoczęła w 1984 roku powstanie zbrojne w Turcji, w wyniku którego zginęło ponad 40 tysięcy osób.

W niedzielę wieczorem wiceprezydent Turcji, Fuat Oktay stwierdził, że 12 spośród rannych w wyniku eksplozji jest w stanie ciężkim. Dodał, że eksplozja była wynikiem zamachu terrorystycznego.

Agencja Anatolia podała z kolei, że zapis kamer monitoringu wskazuje, iż ładunek wybuchowy mógł znajdować się w plecaku pozostawionym na ulicy w miejscu, gdzie doszło do eksplozji.