Valls twierdził, że we Francji są "wyjątkowo trudne dzielnice", ale zapewniał, że do każdej z nich policja oraz inni przedstawiciele służb publicznych mają wstęp.

 

Tymczasem w rozmowie z thelocal.fr Denis Jacob, przedstawiciel policyjnych związków zawodowych przekonuje, że we Francji są dzielnice, w których policja nie może bezpiecznie wykonywać swoich obowiązków. - To samo dotyczy np. strażaków i każdego innego przedstawiciela państwa - dodaje.

 

- Policja nie może zaprowadzić porządku w tych miejscach, funkcjonariusze są atakowani - podkreśla. I zaznacza, że do sytuacji takiej nie doprowadziły obecne władze, ale "wszystkie francuskie rządy w ciągu ostatnich 20 lat".

- Władze nigdy nie przyznają, że istnieją dzielnice, do których nie mamy wstępu, bo byłby to znak, że stajemy się państwem upadłym - zaznaczył Jacob.

Z opublikowanych w poniedziałek statystyk wynika, że od 2010 do 2015 roku liczba policjantów i żandarmów rannych na służbie we Francji zwiększyła się o 25 proc. W 2015 r na służbie rannych zostało 5674 funkcjonariuszy.

- Część mieszkańców naszego kraju nie ma żadnego szacunku dla policji, ani dla państwa - komentuje te dane Jacob.