Na czele grupy stały trzy kobiety nigeryjskiego pochodzenia - twierdzi policja.
Ofiarami przestępców były - jak informuje policja - ubogie i młode dziewczęta z Nigerii, którym oferowano atrakcyjną pracę w Europie.
Sposób działania przestępców był następujący: najpierw młode kobiety brały udział w rytuałach voodoo - miało to zmusić je do posłuszeństwa (grożono im, że rytuał sprowadzi nieszczęście na nie i ich rodziny w sytuacji, gdy sprzeciwią się one przemytnikom). Następnie przez Niger i Libię przerzucano je do Włoch szlakiem przez Morze Śródziemne.
We Włoszech Nigeryjki były kierowane do ośrodków dla imigrantów, z których następnie zabierano je - zapewniając im fałszywe dokumenty - do Hiszpanii. W Hiszpanii kobiety występowały z wnioskiem o azyl, by uniknąć deportacji.
W tym momencie kobiety dowiadywały się, że są winne przestępcom od 40 do 45 tysięcy euro, które miały spłacić prostytuując się. Nigeryjki trafiały na ulice m.in. Bilbao i Benidorm (ośrodek wypoczynkowy).
Z informacji policji wynika, że kobiety musiały spędzać na ulicach nawet do 14 godzin - niezależnie od panującej pogody. Jedna z nich po zajściu w ciążę potajemnie poddała się aborcji, po czym nadal trudniła się prostytucją - informuje policja.
Po zatrzymaniu przestępców udało się uwolnić siedem kobiet.
Z danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji wynika, że 80 procent Nigeryjek, które trafiają do Włoch, to ofiary przemytników ludzi.