Do wybuchu doszło przed godziną 8 rano miejscowego czasu, w czasie największego nasilenia porannego ruchu, w terminalu autobusowym połączonym z trzema liniami metra. Obszar wokół terminalu został zamknięty, pasażerowie ewakuowani.
Nowojorska policja twierdzi, że incydent został precyzyjnie zaplanowany. Jest traktowany jako akt terrorystyczny.
Terminal, na którym doszło do eksplozji, dziennie obsługuje 232 tysiące pasażerów. Sprawca eksplozji musiał świadomie wybrać czas ataku, by obrażenia odniosło możliwie jak najwięcej osób. Ostatecznie cztery osoby zostały ranne, w tym sprawca. Nikt nie odniósł obrażeń zagrażających życiu.
Według świadków saperzy dokonali częściowej detonacji ładunku wybuchowego - najprawdopodobniej była to tzw. bomba rurowa. Poszukiwane są kolejne.
Policja aresztowała podejrzanego. Według stacji Fox News mężczyzna miał na sobie pas z ładunkami wybuchowymi i to on zdetonował ładunek.
Pojawiają się również informacje o tym, że ładunek eksplodował za wcześnie - w torbie zamachowca.
Sprawcą jest 24-letni mężczyzna pochodzący z Bangladeszu, mieszkaniec Brooklynu. Były komisarz nowojorskiej policji twierdzi, że sprawca wybuchu zaplanował atak "w imię Państwa Islamskiego".
Nowojorska policja informuje, że jedyną osobą, która odniosła obrażenia, jest sprawca eksplozji, który przebywa w areszcie.
Niektóre media poinformowały, że mężczyzna zmarł w szpitalu w wyniku odniesionych obrażeń, ale wiadomość okazała się nieprawdziwa.