Charakterystyczna tuba, opakowanie chipsów Pringles została przeprojektowana, ponieważ okazało się, że jej recykling jest niemal niemożliwy. Dotychczasowe opakowanie zyskało miano "koszmaru recyklera" - pisze BBC.

Dotychczasowe opakowanie, na pierwszy rzut oka niepozorne i proste, to złożona konstrukcja z metalową podstawą, plastikową nasadką, metalową odrywaną pokrywką i tekturowym rękawem wyłożonym folią.

Brytyjskie Stowarzyszenie Recyklingu określiło go mianem "czarnego charakteru" w dziedzinie recyklingu - obok butelki Lucozade Sports.

Bloomberg

Kellogg Company zdecydowało więc o uproszczeniu konstrukcji opakowania i sprawieniu by tuba zawierająca chipsy była łatwiejsza do przetworzenia. Teraz tuba z około 90 proc. składa się z papieru. Reszta to wielowarstwowa folia, która uszczelnia wnętrze, aby chronić żywność przed tlenem i wilgocią, które mogłyby mieć niekorzystny wpływ smak Pringlesów.

Koncern wciąż pracuje nad odpowiednią przykrywką, która będzie albo z papieru albo recyklingowalnego plastiku. Chodzi o to by przy otwieraniu wydawał a charakterystyczny odgłos zanany wszystkim wielbicielom tych chipsów. I musi być szczelna, ponieważ wilgoć niszczy walory smakowe Pringles.

Prace nad nowymi projektami trwają już od 12 miesięcy.

Pringles mają 15-miesięczny okres przydatności do spożycia. Każdego dnia w Europie produkuje się trzy miliony tub tych chipsów.