- Podczas incydentu w kościele św. Anny granice prawne zostały przekroczone. Akt religijny jest tu chroniony prawnie nie tylko na podstawie konstytucji, ale i prawa cywilnego, karnego.
- Nie tylko akt religijny jako msza święta jest chroniony prawnie, ale też wszystkie prawa uczestników mszy.
- Dziennikarz może więcej, pod warunkiem że wykonuje swoje obowiązki. Powinien on chronić swojego „informatora”.
- Prowokacja ma ukazać patologię, co się złego dzieje. Co mamy pokazać przy zakłócaniu aktu religijnego? Być może to zwrócenie uwagi na jakiś problem – ale to nie jest prowokacja.
- Dziennikarz musi uzyskać zgodę od osoby, której wizerunek chce rozpowszechniać. Powinien też poinformować jaki jest jego cel w przedstawieniu danej osoby, zwłaszcza jeśli dzieje się to w kościele – tu ramy obowiązków dziennikarza zostały przekroczone.
- Jeśli uczestnik mszy został sfotografowany w kontekście kogoś, kto zakłóca akt religijny lub sam interweniuje może sobie nie życzyć rozpowszechniania.
- W samym nagrywaniu nie ma problemu, dopiero przy rozpowszechnieniu dziennikarze narażają się na odpowiedzialność.
- Jeśli manifestacja prowadzona jest uczciwie i lojalnie, może się odbywać i być relacjonowania, ale przy zachowaniu ochrony dóbr osobistych uczestników.
- Treść protestu nie może też być obraźliwa, chociażby w zakresie uczuć religijnych.
- Są takie wartości jak szacunek dla drugiego człowieka i przyzwoitość, które się ma, albo nie bez względu na wiarę.
- Czy dziennikarze powinni nagłaśniać taki epizod? Mogą dużo stracić. Czy dzienniki zechcą zrezygnować z takiego newsa, którym rządzą emocje? Raczej nie. Pewne jest, że ktoś bardzo źle się zachował w kościele św. Anny. Nie powinniśmy tego robić.
Zobacz wideo: Pluta w #RZECZoPrawie