Rz: Funkcjonariusze ABW weszli we środę do siedziby redakcji tygodnika „Wprost" ?i zażądali wydania nośników ?z nagraniami rozmów najważniejszych osób w państwie, którymi  od kilku dni żyje cała Polska. Mieli prawo?

Jacek Dubois:

Formalnie tak. Chodzi o  przestępstwo nagrywania osób bez ich zgody. Jeśli złożą one wniosek o ściganie, bo jest to przestępstwo wnioskowe, prokuratura ścigać musi. Może też żądać wydania rzeczy, które mogą być dowodem w sprawie.

Zobacz specjalny raport: Afera Taśmowa

Redaktor naczelny „Wprost" odmówił wydania nośników. Zasłania się tajemnicą dziennikarską. Twierdzi, że ujawnienie nośników mogłoby doprowadzić do identyfikacji tożsamości informatora. Wolno mu było odmówić?

Tajemnica dziennikarska związana z zachowaniem w tajemnicy danych informatora jest praktycznie bezwzględna. Może z niej zwolnić tylko sąd, i tylko jeśli chodzi o najpoważniejsze przestępstwa, np. szpiegostwo czy ludobójstwo.

Jednak w tej sprawie zarzut jest, można powiedzieć, dużo mniejszego kalibru.

Więc nie może być mowy o zwolnieniu z tajemnicy?

Nie. Redaktor naczelny powinien zgłosić zastrzeżenie do wniosku ABW i poinformować, że takie zagrożenie istnieje. Jeśli ABW nie odstąpi, nośniki powinny zostać zaplombowane i dostarczone prokuratorowi, który umieści je w tajnej kancelarii. Ich użycie jako dowodu mogłoby dotyczyć tylko fragmentów, które nie narażą na ujawnienie samego informatora.