Prokuratura zajęła majątek miliardera w kraju i za granicą na kwotę 200 mln zł, na co obrońcy biznesmena złożyli zażalenie. W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Czarnecki nie posiada w śledztwie statusu podejrzanego i zabezpieczenie uchylił.

Czytaj więcej

Leszek Czarnecki
Sprawa Getback. Miliarder Leszek Czarnecki odzyskuje majątek

Do wyroku sądu odniosła się Prokuratora Regionalna w Warszawie. "Czwartkowa decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie o uchyleniu zabezpieczeń o wartości ponad 200 mln złotych na majątku Leszka Cz., podejrzanego o popełnienie oszustw na szkodę klientów Idea Bank S.A. oraz wyrządzenie bankowi szkody w wielkich rozmiarach jest błędna" - powiedział rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie prok. Marcin Saduś w rozmowie z Polską Agencją Prasową.

"Co szczególnie bulwersujące, sąd wyszedł poza swoje kompetencje wynikające z Kodeksu postępowania karnego, orzekając, że Leszek Cz. rzekomo nie posiada w śledztwie statusu podejrzanego" - wskazał Saduś.

"Niestabilne i chaotyczne orzecznictwo w tej sprawie zasługuje na skrajnie negatywną ocenę. Uniemożliwienie rozpoznania na sali sądowej sprawy osoby podejrzanej o gigantyczne oszustwa to działanie typowe dla adwokata, a nie niezawisłego sądu" - dodał prok. Marcin Saduś.

Na te słowa zareagował mec. Roman Giertych, pełnomocnik Leszka Czarneckiego. - W imieniu pana dr Leszka Czarneckiego pozywam pana prokuratora Marcina Sadusia za użyte w dzisiejszym komunikacie kłamliwe sformułowania odnoszące się do przegranej dziś przez prokuraturę sprawy - napisał na Twitterze. - Domagamy się 250 tysięcy złotych na WOŚP oraz przeprosin - dodał.

Na zapowiedź Giertycha zareagowała w piątek Prokuratura Krajowa. Jak czytamy w wydanym stanowisku "Zapowiadany przez obrońcę Leszka C. pozew przeciwko rzecznikowi prasowemu Prokuratury Regionalnej w Warszawie nie ma podstaw prawnych i w opinii Prokuratury Krajowej jest nieudolną próbą wywarcia nacisku na rzecznika prasowego prokuratury przed rzetelnym informowaniem opinii publicznej o ustaleniach postępowania, w toku którego w stosunku do Leszka C. wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów oszustw na szkodę klientów Idea Bank S.A. oraz wyrządzenie bankowi szkody w wielkich rozmiarach.

Co śledczy zarzucają miliarderowi?

Autopromocja
PRENUMERATA 2022

Znacznie więcej o biznesie, finansach oraz prawie

Zaprenumeruj

Jak podają, zgromadzone od kwietnia 2018 r. dowody wskazują, że Czarnecki jako przewodniczący Rady Nadzorczej Idea Banku S.A. był w banku osobą faktycznie podejmującą kluczowe decyzje, miał wiedzę na temat szczegółów dokonywanej za pośrednictwem Idea Bank S.A sprzedaży obligacji korporacyjnych GetBack. Miał akceptować ten proceder chociaż bank nie miał wymaganego zezwolenia KNF na prowadzenie takiej działalności, a jego klienci byli wprowadzani w błąd co do gwarancji zysku i bezpieczeństwa inwestycji w obligacje GetBack – zaznacza prok. Saduś.

Przedsięwzięcie, zdaniem prokuratury, było przeprowadzone z premedytacją, a biznesmen miał działać „wspólnie i w porozumieniu" z byłym prezesem GetBacku Konradem K., i innymi podejrzanymi. Piastując funkcję szefa RN, miał wiedzieć i akceptować handel obligacjami GetBack i robić to „z chęci zysku". W efekcie, niekorzystnego rozporządzenia mieniem (czyli oszustwa) ok. tysiąc klientów Idea Banku straciło 130 mln zł.

Jak podkreślają śledczy, do ogłoszenia zarzutów biznesmenowi nie doszło, bo „notorycznie ukrywa się on przed organami ścigania” - chociaż co najmniej od 10 września ubiegłego roku wie, że prokuratura zamierza ogłosić mu zarzuty popełniania przestępstw.