Kilkadziesiąt filmów dziennie, a rocznie kilkanaście tysięcy odbierają policjanci z 17 komend wojewódzkich w kraju. Skrzynka „Stop agresji na drodze" cieszy się stale rosnącą popularnością. A to oznacza, że coraz więcej kierowców montuje kamerki w autach i nagrywa przebieg podróży.
Czytaj także:
Nagranie pirata drogowego nie wystarczy
Rok temu dzięki takim nagraniom ukarano 19 tys. kierowców. Nie zawsze chodzi o wykroczenia. Zdarzają się też przestępstwa.
– To doskonałe wsparcie naszych starań o bezpieczeństwo na drogach – mówi „Rz" Robert Opas z Komendy Głównej Policji. O tym, że jest potrzebna, świadczyć może przykład z ostatnich dni. W Żarach (woj. lubuskie) pieszy zaatakował rowerzystę. Dwóch mężczyzn szło chodnikiem obok drogi. Nagle jeden z nich kopnął w koło roweru, którym jechał starszy mężczyzna. Ten upadł, niemal wpadając pod koła samochodu. Zdarzenie nagrał kierowca. Policja poszukuje sprawcy. Dowód w postaci filmu już ma. Czy rzeczywiście sprawa jest tak prosta? Czy takie nagranie rzeczywiście jest pewnym dowodem?
– Wykorzystywanie nagrań z kamer montowanych w samochodzie w postępowaniu sądowym jest złożone – zauważa adwokat Rafał Rozwadowski.
I dodaje, że abstrahując od oceny legalności dokonanego prywatnego nagrania, dowód taki może być wykorzystany zarówno w procesie karnym, jak i cywilnym.
Filmowe potwierdzenie
– Przy ocenie legalności nagrania bierze się pod uwagę, czy nagrywający uczestniczy w rejestrowanym zdarzeniu, w jakim celu jest wykonywane nagranie, czy nagranie służy ochronie określonego dobra prawnie chronionego, gdzie nagranie jest udostępniane – zauważa adwokat.
Zastrzega, że inny kontekst pojawia się przy publikowaniu takiego nagrania w internecie, co z zasady jest niedopuszczalne, inny przy powołaniu się na dowód z takiego nagrania w sądzie. Jest orędownikiem braku jakiejkolwiek odpowiedzialności dla nagrywającego, kiedy celem dokonywanego nagrania, później wykorzystanego w postępowaniu sądowym, jest ochrona dóbr oczywiście donioślejszych aniżeli dobra ewentualnie naruszane takim nagraniem. Wylicza tu ochronę życia i zdrowia, życia kosztem np. prawa do prywatności, dóbr osobistych.
Piotr Pałka, radca prawny, twierdzi, że nagrania z kamerek montowanych w autach mogą być traktowane jako dowód w sprawie, np. kolizji, wypadku, agresywnych zachowań i łamania przepisów.
– Takie nagranie należy traktować jako dowód materialny, który może posłużyć jako dowód dla sądu. Konieczne jest natomiast skierowanie formalnego wniosku o dołączenie nagrania do materiału dowodowego, a w razie wątpliwości, czy nagranie jest autentyczne, może w takim wypadku zostać powołany biegły – mówi „Rz" adwokat. I nie ma wątpliwości, że nagranie z takiego rejestratora może być ostatecznym dowodem winy w sprawie.
Materiał dla biegłego
– Z tysięcy zgłoszeń, jakie do nas docierają, ok. 40 proc. dotyczy poważnych zdarzeń na drodze – informuje Robert Opas z KGP. Zdarzają się też jednak filmy, na których uwieczniono brak włączonego kierunkowskazu przy wyprzedzaniu czy nieprawidłowe parkowanie. – To także wykroczenia – zauważa – ale czekamy na nagrania naprawdę niebezpiecznych zdarzeń.
O czym warto pamiętać? Wraz z materiałem filmowym należy przekazać informacje: data, godzina i miejsce zdarzenia (miejscowość, nr drogi/ulica), dane dotyczące pojazdu: numer rejestracyjny, marka, dane zgłaszającego: imię i nazwisko, adres do korespondencji, telefon kontaktowy.
Na podane adresy e-mail można przesyłać filmy lub linki do zamieszczonych w internecie zdjęć i filmów.