Do Sejmu wpłynął właśnie projekt zmian w prawie o ruchu drogowym i ustawie o kierujących pojazdami. Przygotowali go posłowie PiS.

Projekt załatwia trzy gorące sprawy.

Po pierwsze, zawiera przepisy umożliwiające przekazywanie z budżetu województwa dotacji celowych albo podmiotowych dla wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego (straciły ostatnio m.in. dochody z kursów redukujących punkty karne). Dotacje pójdą na wykonywanie zadań publicznych. Będą ograniczone do 50 proc. kosztów działalności ośrodka związanych z wykonywaniem jego zadań.

Po drugie, w projekcie znalazły się podstawy do wynagrodzeń egzaminatorów na prawo jazdy (ich protest spowodowały lawinowe odwoływanie egzaminów bo egzaminatorzy nie stawiali się do pracy).

Kolejna, trzecia zmiana, dotyczy wprowadzenia opłat za egzaminy.

Wszystko to ma rozwiązać projekt. Czy tak się stanie?

– Wygląda na to, że nie – słyszymy od ekspertów.

Marek Staszczyk, były prezes Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów WORD i dyrektor WORD w Toruniu, uważa, że sam projekt to oczywiście jakaś propozycja rozwiązania problemu. I zlikwidowania rękoma samorządowców bałaganu, który powstał po wieloletnich zaniechaniach Ministerstwa Infrastruktury.

– Propozycje posłów, jeśli chodzi o maksymalne stawki opłat za egzamin, są jednak nie do przyjęcia – uważa.

Czytaj więcej

Opłaty za egzaminy na prawo jazdy pójdą w górę? Nowy projekt PiS

Dotychczasowe maksymalne stawki: 50, 200 i 250 zł, o których mowa w art. 66 ust. 6 pkt 1a, które miały być od 2011 r. co roku waloryzowane, zgodnie z art. 121 ustawy o kierujących pojazdami nigdy się tego nie doczekały. Był to konstytucyjny obowiązek ministrów infrastruktury, którego nie wypełniali od 11 lat. Dlatego eksperci twierdzą, że teraz waloryzacja tych stawek musi być bezwzględnie przeprowadzona.

– Wyposażenie samorządów w proponowane narzędzia usprawni i przyspieszy wprowadzenie niezbędnych zmian, jak choćby określenie nowych zasad wynagradzania egzaminatorów. Rozwiązania są już gotowe. Powinny w znacznym stopniu zaspokoić oczekiwania egzaminatorów – mówi Marek Staszczyk.

Etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem w Sejmie