Dotychczas wielu właścicieli pojazdów unikało odpowiedzialności za wykroczenia, nie wskazując danych jego sprawcy. Mandat był wtedy symboliczny.

Od 1 stycznia 2022 r. kierowcy dostają za to wysokie kary zgodne z nowym taryfikatorem. Ostatnio przekonał się o tym mężczyzna z Poznania, który nie wskazał kierującego danego dnia jego autem. Okazało się, że mercedes stał trzy dni z uszkodzoną oponą. Policjanci odnaleźli jego właściciela, ale ten nie był zainteresowany zabraniem pojazdu. Nie powiedział też, kto wcześniej korzystał z samochodu.

Za niewskazanie sprawcy otrzymał 2 tys. zł mandatu. Musi też pokryć niemałe koszty odholowania i postoju auta na strzeżonym policyjnym parkingu.

Czytaj więcej

Kierowcy jeżdżą wolniej, bo nie chcą słono płacić

Adwokat Michał Szczudło, Szczudło & Partnerzy Kancelaria Adwokacka, mówi „Rzeczpospolitej", że przepisy przewidujące karanie właściciela za niewskazanie kierującego jego pojazdem są co najmniej problematyczne. Wprowadzają bowiem wątpliwe domniemanie, że właściciel wie lub powinien wiedzieć, kto w danych czasie prowadził jego pojazd.

– Abstrahując od sytuacji, w których posiadanie takiej wiedzy jest zwyczajnie niemożliwe (firmy leasingowe wynajmujące samochody, a nawet duże firmy transportowe) i powodują długi łańcuch dochodzenia, kto w owym czasie pojazdem kierował, mamy też sytuacje, w których właściciel może bez konsekwencji odpowiedzi na tak zadane pytanie, np. jeżeli kierującym była osoba mu najbliższa w rozumieniu art. 182 kodeksu postępowania karnego – tłumaczy adwokat.

– W razie braku wystarczających dowodów popełnienia wykroczenia przez konkretnego właściciela jest możliwe w świetle przepisów wymuszenie od posiadacza lub właściciela pojazdu zapłacenia grzywny w postaci mandatu karnego za nieudowodnione wykroczenie, bądź też wymuszenie od niego, pod groźbą? kary za wykroczenie określone w art. 96 § 3 kodeksu wykroczeń, udowodnienia swej niewinności przez denuncjację innej osoby. Oznacza to, że gwarancje wynikające z prawa do milczenia oraz z prawa do obrony w tym zakresie, mimo że formalnie obowiązują, faktycznie nie są przestrzegane – wskazuje Piotr Pałka, radca prawny.

Ryszard Stefański, profesor, prokurator w stanie spoczynku i ekspert w sprawach wykroczeniowych, mówi „Rz", że prawo nie powinno nakładać obowiązku donoszenia na siebie, kiedy właściciel jest jednocześnie kierującym pojazdem, który np. źle zaparkował, jechał zbyt szybko w terenie zabudowanym lub wymusił pierwszeństwo.

Czytaj więcej

Takie są mandaty od Nowego Roku. Pełna wersja taryfikatora 2022
Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ