W położonych nad jeziorem gminach pojawiały się pomysły, by to ratownicy pilnowali zachowania zalecanego przez GIS dystansu społecznego na plażach - informuje Onet.
Gdyby ratownicy WOPR mieli patrolować plaże, to nie mogliby wykonywać dobrze swoich podstawowych obowiązków, to znaczy pilnować bezpieczeństwa na wodzie.
Szef WOPR z Legionowa, w rozmowie z Onetem wskazuje niepokojąca konsekwencję GIS-owskich zaleceń sanitarnych. Gdy na strzeżonej plaży brakuje miejsca, spragnieni kąpieli turyści idą na niestrzeżone kąpieliska, narażając się na niebezpieczeństwo. W związku z pandemią praca ratowników stała się trudniejsza i bardziej niebezpieczna – udzielając pomocy poszkodowanym są narażeni na bezpośredni kontakt z osobą potencjalnie zakażoną wirusem. Nie ma szczegółowych zaleceń GIS dla ratowników - sami stworzyli "Dobre praktyki w ratownictwie wodnym" na czas pandemii.
Czytaj także: Koronawirus: wytyczne MEN, GIS i MZ dla organizatorów wypoczynku dzieci i młodzieży w 2020 r.
Krzysztof Jaworski, szef ratowników WOPR nad Jeziorze Zegrzyńskim wskazał również, że bardzo niewiele osób przestrzega wymogów noszenia maseczek i zachowania dystansu społecznego.
W położonych nad jeziorem gminach pojawiały się pomysły, by to ratownicy pilnowali zachowania zalecanego przez GIS dystansu społecznego na plażach.
– Na szczęście zrozumieli, że to niewykonalne. Nie od tego ratownicy na plaży są. Zgodnie z ustawą mają obserwować akwen w sposób ciągły i nie mogą rozpraszać się innymi czynnościami – mówi WOPR-owiec.
Czytaj więcej na onet.pl