Specjalista sprostował, że podwyżka nie dotyczy ceny leku tylko dopłaty do leku.

Wskazał, że ceny negocjuje minister i wynikają one z mechanizmów rynkowych. W chwili pojawienia się na rynku leku konkurencyjnego, cena „starego" leku wzrasta. Pacjenci nie są jednak uprzedzani o zmianie, podobnie jak Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego.

Kopeć zaznaczył, że mechanizm negocjowania cen leków i tworzenia limitu powinien być transparentny.

- Postulujemy żeby minister bazował na danych sprzed pięciu a nie sprzed trzech miesięcy oraz na cenach z poprzedniej publikacji – mówił wiceprezes.

W chwili obecnej Związek może złożyć wniosek o obniżenie ceny, jednak będzie on rozpatrzony w przeciągu 30 dni, w związku z czym, nawet w przypadku jego pozytywnego rozpatrzenia, obowiązywać będzie dopiero od kolejnego obwieszczenia, czyli za dwa miesiące. Przez ten okres pacjent poniesie większe koszty z tytułu zakupu leków.

Zaproponowane rozwiązanie umożliwiłoby reakcję Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego i wówczas byłaby szansa, że pacjent nie będzie narażony na wzrost dopłaty.