Na założenie własnej firmy Paweł Bogusz zdecydował się po 13 latach kariery w bankowości i funduszach inwestycyjnych. Miał wtedy 39 lat i uznał, że jeśli chce zaczynać w biznesie, to już ostatni dzwonek. Od dwóch lat jest właścicielem i szefem spółki 4DF, autoryzowanego doradcy na rynku NewConnect i Catalyst.
[wyimek]52 proc. Polaków byłoby gotowych zamienić etat na pracę freelancera[/wyimek]
Zarabia nie mniej niż na dyrektorskim etacie, a satysfakcję z pracy ma dużo większą. – Na rynku finansowym w moim pokoleniu prawie każdy chce kiedyś mieć własną firmę – mówi Paweł Bogusz.
Jego opinię potwierdzają badania firmy doradczej Kelly Services. Według nich w Polsce ponad jedna trzecia przedstawicieli tzw. pokolenia X, czyli obecnych 30 – 45-latków, planuje założyć firmę. Chęcią sprawdzenia się w biznesie niewiele ustępują najbardziej przedsiębiorczemu pokoleniu Y, czyli 20 – 30-latkom, wśród których prawie czterech na dziesięciu zamierza założyć własną firmę.
Rzadziej o starcie w biznesie mówią pracownicy 45+ (tzw. pokolenie Boomers), wśród których nieco ponad jedna czwarta ma takie plany. Za to właśnie oni wyróżniają się gotowością do zamiany etatu na bardziej elastyczną formę pracy – samozatrudnienie.
[srodtytul]Większe pieniądze i...[/srodtytul]
O ile 17 proc. wszystkich badanych Polaków uważa je za bardzo atrakcyjną propozycję, o tyle w grupie 45+ takie opinie wyraża już ponad jedna piąta pracowników, a w pokoleniu X – prawie co piąty. Wraz z tymi, którzy oceniają to jako całkiem dobry pomysł, prawie sześciu na dziesięciu pracowników z dłuższym stażem zaakceptowałoby zamianę etatu na niezależną współpracę.
– Kiedyś ludzie bali się samozatrudnienia, a nawet byli oburzeni, gdy dostawali propozycję pracy nie na etacie, lecz w formie współpracy firma – firma. Teraz obaw przed podpisywaniem takich umów jest dużo mniej – mówi Paweł Gniazdowski, partner zarządzający firmy DBM specjalizującej się w programach wsparcia dla zwalnianych menedżerów.
–Dziś co drugi z nich zamiast szukać kolejnego etatu rejestruje działalność gospodarczą i już jako firma podpisuje kontrakt z nowym pracodawcą – dodaje. Taka praca niewiele różni się od etatu, lecz jest bardziej opłacalna finansowo; pracodawca ma niższe koszty pozapłacowe, a menedżer płaci 19-proc. liniowy podatek i oszczędza na ZUS.
Co trzeci ze zwolnionych szefów wybiera status niezależnego konsultanta czy coacha. Nie tylko zresztą oni. Jak podkreśla Paweł Gniazdowski, coraz częściej doświadczeni menedżerowie i specjaliści sami rezygnują z etatu. Zwykle myślą o założeniu własnej firmy albo o pracy freelancera – wolnego strzelca, np. w doradztwie, [link=http://kariera.pl]coachingu[/link] czy w szkoleniach.
Tak jest szczególnie w branży HR i IT, w których szybko rozwija się rynek na usługi jednoosobowych firm. (Według badań Kelly Services, już co piąty Polak pracuje jako wolny strzelec). Krzysztof Łysiak, informatyk freelancer, który specjalizuje się w administrowaniu dużymi systemami IT, twierdzi, że bardzo wielu jego kolegów z branży przechodzi na [link=http://kariera.pl/kariera]samozatrudnienie[/link]. – Decyduje motywacja finansowa – niska składka na ZUS i możliwość dorabiania przy innych projektach, gdyż freelancerów zwykle nie obowiązuje zakaz konkurencji – wyjaśnia.
[srodtytul]... większa niezależność[/srodtytul]
Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, twierdzi, że samozatrudnienie to doskonałe przedszkole przedsiębiorczości. – Bardzo często to właśnie przez samozatrudnienie ludzie dochodzą do własnego biznesu – mówi.
Taką drogę przeszła Małgorzata Zachorowska, która po 18 latach kariery na menedżerskich stanowiskach w korporacjach szukała większej różnorodności i elastyczności w pracy. Przed dwoma laty założyła jednoosobową firmę i jako interim menedżer (menedżer do zadań specjalnych) specjalizuje się w projektach z dziedziny HR.
Już pierwszy rok na swoim przekonał ją, że podjęła słuszną decyzję, nie tylko ze względu na znacznie większą różnorodność projektów. – Pozytywnie zaskoczyło mnie, że taka praca daje niesamowite poczucie mentalnej wolności – mówi Zachorowska, która zatrudnia już dwie osoby i planuje dalszy rozwój firmy. Nadal dostaje oferty etatowej pracy, ale przyznaje, że powrót do korporacyjnego życia byłby teraz trudny. To częsta opinia wśród osób, które wybrały status freelancera.
– Byłoby mi teraz bardzo trudno wrócić na etat i do narzuconych godzin pracy – twierdzi Paweł Berłowski, który od dziesięciu lat prowadzi jednoosobową firmę usług dziennikarskich. Na samozatrudnienie zdecydował się po siedmiu latach etatowej pracy w dziennikach, gdy uznał, że bieżące obowiązki redakcyjne nie pozwalają mu się skupić na tematyce HR, która go najbardziej interesowała.
Współpracuje na stałe z kilkoma branżowymi magazynami i portalami, a od pewnego czasu zatrudnia też współpracowników – studentów, którzy na umowę-zlecenie spisują np. jego wywiady. Jak przyznaje, samozatrudnienie bardzo wiele go nauczyło. – Trzeba się przestawić na bardziej długofalowe planowanie finansów i biznesowe ogarnianie domowych spraw – podkreśla.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki[mail=a.blaszczak@rp.pl]a.blaszczak@rp.pl[/mail][/i]