Przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej spalili kukłę Petru w ostatni piątek, podczas happeningu w Białymstoku. Według nich był to "humorystyczny akcent", nawiązujący do topienia marzanny.
Wszechpolacy tłumaczyli, że był to akt symbolicznego ustąpienia Petru z polskiej sceny politycznej, jako największego przegranego.
Polityk Nowoczesnej domagał się od prokuratury zajęcia się sprawą z urzędu. Ponieważ do tego nie doszło - złożył doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa i domaga się delegalizacji MW.
Działania Młodzieży Wszechpolskiej skomentował Stanisław Tyszka, gość "Wydarzeń" PolsatNews.
Zauważył, że sam nie jest zwolennikiem przemocy i ci, którzy nawołują do nienawiści powinni ponieść konsekwencje.
Z drugiej strony jednak - takie zachowania, jakie zaprezentowała MW, są jego zdaniem wynikiem "radykalizacji debaty publicznej", wzajemnego obrażania się posłów i podkręcania przez nich nienawiści w społeczeństwie.
- Z jednej strony totalniacy z Platformy i Nowoczesnej, a z drugiej strony totalniacy z PiS. Kukiz'15 chce zmieć poziom debaty, odrzuca skrajności - mówił Tyszka. Ponadto stwierdził, że delegalizacja organizacji jest możliwa, gdy ma ona w statucie niekonstytucyjne zapisy, a w przypadku Młodzieży Wszechpolskiej taka sytuacja raczej nie ma miejsca.
Stanisław Tyszka skomentował również dzisiejszą decyzję kilkunastu krajów UE, w tym Polski, oraz Ukrainy, USA i Kanady, o wydaleniu w geście solidarności z Wielką Brytanią rosyjskich dyplomatów.
Według wicemarszałka to gest symboliczny, ważne, że wspólny, i zapewne spotka się z podobną reakcją Rosji ale jego zdaniem Moskwa się tym za bardzo nie przejmie. Tym natomiast, co mogłoby zaboleć władze Rosji, byłoby wspólne stanowisko UE przeciwko budowie Nord Stream 2.