Naryszkin mówił o "groteskowej prowokacji brutalnie spreparowanej przez amerykański i brytyjski wywiad".
Szef rosyjskiego wywiadu dodał, że mimo to niektóre europejskie rządy "nie podążają ślepo za Londynem i Waszyngtonem, ale ostrożnie obserwują sytuację".
Siergiej Skripal i jego córka Julia zostali otruci 3 marca w brytyjskim Salisbury. Brytyjczycy ustalili, że otruto ich rosyjskim środkiem bojowym nowiczok - i oskarżyli o udział w ataku na Skripala Rosję.
Czytaj także:
Nieuzasadnione zachwyty nad jednością Zachodu ws. Rosji
Wobec braku odpowiedzi na ultimatum przedstawione przez Londyn Moskwie (premier Theresa May domagała się wyjaśnień co do tego w jaki sposób nowiczok znalazł się na terytorium Wielkiej Brytanii), brytyjski rząd wydalił z kraju 23 dyplomatów i zamroził relacje z Rosją na najwyższym szczeblu.
W geście solidarności rosyjskich dyplomatów wydaliło też kilkanaście krajów europejskich, a także m.in. USA i Kanada. Stany Zjednoczone wydaliły aż 60 dyplomatów i zamknęły konsulat generalny Rosji w Seattle. Polska wydaliła czterech dyplomatów. Rosja odpowiedziała na te działania proporcjonalnie wydalając dyplomatów z państw Zachodu i zamykając konsulat USA w Sankt Petersburgu.
Rosja zaprzecza jakoby miała coś wspólnego z otruciem Skripala i domaga się przedstawienia dowodów potwierdzających takie oskarżenia.
Siergiej Skripal to były rosyjski szpieg skazany w 2006 roku w Rosji na 13 lat więzienia za szpiegowanie na rzecz Wielkiej Brytanii. W 2010 roku trafił na Wyspy w ramach wymiany szpiegów.
Atak z użyciem nowiczoka w Salisbury to pierwszy przypadek użycia broni chemicznej w Europie po II wojnie światowej.