Reklama

Krzyżak: Czego nie dostrzega Jarosław Kaczyński?

Pochłonięty walką o centrowy elektorat prezes PiS zapomniał o własnym. Kolejny sukces partii rządzącej może zaś zależeć od tych, którzy chcą większej ochrony życia.

Aktualizacja: 15.04.2018 12:54 Publikacja: 15.04.2018 00:01

Krzyżak: Czego nie dostrzega Jarosław Kaczyński?

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Od kilku tygodni Prawo i Sprawiedliwość jest w sondażowym dołku. Część polityków partii rządzącej przyczyny spadku notowań upatruje w zamieszaniu wokół nowelizacji o IPN, inni winą za to obarczają poprzedni gabinet, który przyznał sobie wysokie nagrody.

Jarosław Kaczyński dwoi się i troi, by podźwignąć partię z sondażowego dołka. Ma w tym pomóc m.in. wygaszenie konfliktu z Komisją Europejską, wyczyszczenie administracji rządowej z niepotrzebnych urzędników, pozbycie się z rządu polityków budzących skrajne emocje, niepodejmowanie na nowo prac nad ustawą degradacyjną, nakaz zwrotu nagród i wreszcie obniżka uposażeń ministrów, parlamentarzystów oraz samorządowców. W zanadrzu prezes PiS ma też ponoć jakieś nowe propozycje socjalne dla Polaków, które sprawią, że będzie im żyło się godniej, a które to pomysły ma ogłosić w najbliższą sobotę na partyjnej konwencji.

W tych wszystkich ruchach Jarosława Kaczyńskiego całkiem spora grupa obserwatorów sceny politycznej dostrzega chęć zawalczenia o elektorat centrum. Tych wyborców, którzy stoją niejako w rozkroku i nie bardzo wiedzą, na kogo oddać głos. Z jednej strony blisko im do PiS, z drugiej zaś do Platformy. Ów mityczny centrowy elektorat, będący swego rodzaju języczkiem u wagi, ma być kluczem do kolejnego sukcesu partii.

Jednak szukając nowych głosów, prezes PiS zdaje się zapominać o tych, których już pozyskał.

Ponad 830 tys. osób, które podpisały się pod obywatelskim projektem ustawy dotyczącej ochrony życia poczętego, to nie elektorat Nowoczesnej, Platformy, SLD czy PSL. W zdecydowanej większości są to wyborcy PiS, którzy obserwując dziś stosunek partii rządzącej do ich projektu – jej uniki, próby obrony kompromisu sprzed lat czy wręcz usiłowania zamiecenia sprawy pod dywan – czują się oszukani, osamotnieni i lekceważeni.

Reklama
Reklama

Od tej zawiedzionej grupy wyborców trudno będzie uzyskać poparcie. Prezes PiS może wprawdzie wychodzić z założenia, że są oni kupieni i nawet jeśli nie zrobi nic z ustawą, to i tak oddadzą głos na jego partię, bo nie mają innej alternatywy. Otóż mają. Mogą bowiem nie pójść na wybory wcale albo oddać głos na Pawła Kukiza, który w kwestii ochrony życia jest bardziej zdeterminowany aniżeli Jarosław Kaczyński.

Czasem daje się usłyszeć, że prezes PiS trudnego tematu nie podejmuje, bo boi się reakcji ulicy. Tyle tylko że na ulicę wychodzą ludzie, którzy i tak nigdy swojego głosu na PiS nie oddadzą. I tego partia rządząca zdaje się nie dostrzegać.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Tomasz Siemoniak: Chcemy rozmawiać z prezydentem. Nie czuję z jego strony złej woli
Polityka
Tomasz Siemoniak o fali cyberataków na polskie instytucje: odwieczny pojedynek tarczy i miecza
Polityka
Jarosław Kaczyński szuka kandydata na premiera. Chce rozegrać Konfederację?
Polityka
Zbigniew Ziobro na Węgrzech. Używa ChatGPT, by wyjaśnić, dlaczego nie wraca
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama