Trump przed rozpoczęciem szczytu NATO w Brukseli oskarżył Niemcy o to, że te są uzależnione od Rosji, ponieważ kupują od niej gaz i co roku przekazują jej miliardy dolarów z tego tytułu. Stwierdził też, że wspieranie budowy Nord Stream 2, która umożliwi zakup jeszcze więcej gazu od Rosji jest błędem w czasie, gdy europejskie kraje NATO mają problem z osiągnięciem wydatków na obronność na poziomie 2 proc. PKB.
Gazociąg Nord Stream 2 ma umożliwić Niemcom przesyłanie dwukrotnie większej ilości gazu niż obecnie do Niemiec, omijając m.in. Ukrainę i Polskę. Waszyngton sprzeciwia się jednak budowie tego gazociągu ostrzegając, że zachodnie firmy zaangażowane w ten projekt narażają się na sankcje.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow ocenił, że wypowiedzi Trumpa mają na celu "eskalację kampanii USA mającej na celu zmniejszenie ilości gazu z Rosji w Europie i próbę wepchnięcia w miejsce dostawców z Rosji firm z amerykańskiego sektora energetycznego".
- Jeśli chodzi o niemiecką zależność od Rosji jako głównego dostawcę gazu, nie możemy się z tym zgodzić - powiedział Pieskow.
- Dostawy gazu nie prowadzą do zależności jednego państwa od drugiego, ale do wzajemnej zależności obu państw. To gwarantuje stabilność i przyszły rozwój - podkreślił rzecznik Kremla.
Zdaniem Pieskowa sprzeciw USA wobec nowego gazociągu to przykład "nieuczciwej konkurencji", której celem jest zmuszenie europejskich krajów do zakupu kosztowniejszego, płynnego gazu z USA.
- Uważamy, że to kwestia konkurencji gospodarczej i to kupujący powinni podejmować decyzję (od kogo kupują - red.) - podsumował rzecznik Kremla.
Pieskow zapewnił też, że Nord Stream 2 to projekt wyłącznie ekonomiczny, a Rosja dowiodła przez dziesięciolecia, że jest godnym zaufania dostawcą energii dla Europy.