Jak informuje "Kurier Szczeciński", zeznania ministra Brudzińskiego dotyczyły Krzysztofa B. - biznesmena z Darłowa i działacza PiS, który miał korumpować Gawłowskiego, gdy ten był wiceministrem środowiska.

Kiedy przedsiębiorcą znalazł się na celowniku służb, działacze Prawa i Sprawiedliwości z Darłowa napisali list do Joachima Brudzińskiego, w którym prosili o wsparcie dla Krzysztofa B.

Wniosek o przesłuchanie szefa MSW złożył obrońca Gawłowskiego, adwokat Roman Giertych. Włodzimierz Łyczywek, drugi pełnomocnik posła PO, pytany o zeznania Brudzińskiego, powiedział, że "na wszystkie pytania minister odpowiedział".

Zdaniem Łyczywka, Krzysztof B. pomówił jego klienta po to, by uzyskać niższy wyrok.

Sam Joachim Brudziński nie rozmawiał z dziennikarzami ani przed przesłuchaniem, ani po jego zakończeniu.

Do przesłuchania miało dojść już tydzień temu, ale minister poprosił wówczas o zmianę terminu.