Były prezydent Lech Wałęsa w swoim oświadczeniu zaatakował braci Kaczyńskich i Kornela Morawieckiego. "Nie chcę, ale muszę zdementować pojawiające się kłamstwa" - napisał.

"Kaczyńscy do momentu wyrzucenie z Kancelarii Prezydenckiej wykonywali moje zalecenia i polecenia. Rozmowy i ustalenia w rozbiciu koalicji Jaruzelskiego były realizowane na moje polecenie i moje warunki. Opór przeciw, w tamtym czasie po stronie Solidarności był duży. Po wyrzuceniu Kaczyńscy zaczęli montować na papierach SB i innych sprawę agenta BOLKA. Kończąc tą zbrodnie Teczkami Kiszczaka. Już dziś wiadomo kto to fizycznie wykonywał i kto w tym pomagał" - przekazał Wałęsa.

W dalszej części były prezydent przypomina o sytuacji wokół Anny Walentynowicz. "Pani Walentynowicz przykro mi, ale została wyrzucona z hukiem z Solidarności, gdybym o tym wiedział nie pozwoliłbym. Zobaczcie w tej sprawie protokół i podpisy pod nim" - tłumaczy.

W trzeciej części wpisy Wałęsa atakuje Kornela Morawieckiego. "Gra bohatera, a przecież to zdrajca pomagający SB i komunistom w momencie ciężkiej walki Solidarności organizuje podział zakładając Solidarność Walczącą"

"Zignorowaliśmy jego i jego organizacje, uważając popaprańca jako kretyna, który nie jest w stanie nic mądrego zrobić..." - kończy Wałęsa.