Kosniak-Kamysz podsumował w "Kropce nad i" wyniki, jakie osiągnęła Koalicja Europejska. Ocenił go jako "przyzwoity".

Lider PSL przyznał też, że różnice, jakie dzielą Koalicję od Prawa i Sprawiedliwości są znacznie większe, niż wcześniej zakładano, a pogłębił je jeszcze "skręt w lewo" Koalicji.

Jako przykłady podał kartę LBGT+ i wystąpienie Leszka Jażdżewskiego przed przemówieniem Donalda Tuska na UU - stwierdził, że była to "piąta kolumna PiS", a Donald Tusk bardziej zmobilizował wyborców PiS niż KE.

Czytaj także: Poczet największych zwycięzców i pechowców wyborów

Wpływ na wysoką wygraną PiS miała też, jak uważa Kosiniak-Kamysz, "fałszywa propaganda" prowadzona przez państwową telewizję.

- Opozycja była winna wszystkiemu. Oczernianie opozycji, na przykład że chcemy jakiejś wojny z Kościołem, że nie szanujemy wspólnoty. Tego było tak dużo, że to wywiera wpływ - stwierdził.

Dodał też, że KE nie zrobiła w swojej kampanii spotu, który chwyciłby za serce.

Czy Koalicja Europejska przetrwa? Lider PSL stwierdził, że KE powstała na czas wyborów do PE, a one właśnie się skończyły, "więc czas koalicji jest za nami". Zapowiedział konsultacje z członkami swojej partii.

-  Pierwszy naturalny wybór dla nas to jest samodzielny start, ale będziemy rozmawiać ze wszystkimi, tymi, którzy chcą ciężko pracować nie we wrześniu, nie w październiku, tylko od czerwca, bo żeby wygrać wybory, to trzeba jeździć, zasuwać od świtu do nocy już teraz - powiedział Kosiniak-Kamysz.