Mike Pence przybył przedwczoraj z oficjalną wizytą do Islandii.
Z tej okazji wiele firm i instytucji na swoich masztach zmieniło flagi na tęczowe.
Szpaler takich flag znalazł się przed budynkiem firmy informatycznej Advania, dokładnie naprzeciwko rezydencji, w której zatrzymał się Pence.
- Czuliśmy dzisiaj potrzebę świętowania różnorodności - powiedział dyrektor firmy.
Również pobliska siedziba związku zawodowego Efling zmieniła flagi na swoich masztach na tęczowe.
Konserwatywnego amerykańskiego polityka mogła zaskoczyć biżuteria na rękach witającej go pary prezydenckiej - "bransoletki dumy LGBTQ", którą nosił i prezydent Gudni Th. Jóhannesson, i jego żona Eliza Reid, a także wielu przedstawicieli rządu.
Ponadto podczas powitania wiceprezydenta islandzka Pierwsza Dama miała na sobie biały garnitur, co zostało odczytane jako znaczący symbol - biel jest kolorem feministek, a w damski garnitur przez całą kampanię przed wyborami prezydenckimi w USA ubierała się rywalka Donalda Trumpa Hillary Clinton.
"Bransoletkę dumy" islandzki prezydent nosił wcześniej także podczas spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem.
Wiceprezydent Mike Pence znany jest z dużej religijności i bardzo konserwatywnych poglądów. Jako gubernator Indiany głosował przeciwko ustawie zabraniającej dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, był też przeciwny dopuszczeniu osób LGBTQ do służby wojskowej w USA, do czego doprowadził za swojej prezydentury Barack Obama.
We wtorek rzeczniczka Białego Domu, że Pence nie może być homofobem, bo zgodził się na spotkanie z irlandzkim premierem Leo Varadkarem, który żyje w małżeństwie homoseksualnym.