- Jeśli premier tego nie pamięta, to znaczy, że mam lepszą pamięć niż on - skomentowała dementi kancelarii Borisa Johnsona Edwardes w rozmowie ze Sky News.
Na łamach "The Sunday Times" Edwardes napisała, że incydent miał miejsce w redakcji "The Spectator" wkrótce po tym, jak Johnson został zatrudniony w tym tygodniku.
W czasie lunchu Johnson miał ściskać Edwardes pod stołem za udo.
"Siedziałam po prawej stronie Johnsona, po jego lewej stronie siedziała kobieta, którą znam" - napisała w "Sunday Times" dziennikarka.
"Lało się wino, piliśmy coraz więcej. Pod stołem poczułam rękę Johnsona na moim udzie. Ścisnął mnie" - wspomina Edwardes.
Po lunchu dziennikarka miała rozmawiać z kobietą siedzącą po lewej stronie Johnsona. Ta miała jej powiedzieć, że obecny premier Wielkiej Brytanii łapał za udo również ją.
Minister finansów Wielkiej Brytanii, Sajid Javid pytany o sprawę w rozmowie ze Sky News stwierdził, że w tej sprawie "absolutnie wierzy słowu danemu przez premiera", który zaprzecza jakoby zachował się w taki sposób.
- Premier powiedział, że to oskarżenie jest całkowicie nieprawdziwe - podkreślił Javid.
Z kolei minister zdrowia, Matt Hancock zbagatelizował doniesienia mówiąc, że "zawsze jest pełno różnych historii w gazetach". Później jednak przyznał, że zna Edwardes i dodał, że jest ona "godna zaufania".