Prezydent w wywiadzie udzielonym "Wprost" stwierdził, że "gdyby chodziło o status osoby najbliższej ułatwiający takie sprawy, jak wzajemne wspieranie się, troskę, dowiadywanie się o stan zdrowia" - rozważyłby podpisanie umowy o związkach partnerskich.

Leszek Miller stwierdził wprost, że nie wierzy tej deklaracji.

- Sądząc po tym, co pan prezydent mówi od lat, nie sądzę, żeby doznał aż takiej iluminacji - stwierdził polityk. Ocenił, że w okresie przed wyborami prezydenckimi to doradcy Dudy doradzili mu, by zwrócił się do środowiska, które nie musi, ale może na niego zagłosować.

Pytany o to, jaką strategię obierze prezes PiS w sprawie ustaw sądowych, Miller stwierdził, że "Kaczyński pójdzie na zwarcie". Uważa bowiem, że UE to "papierowy tygrys" i Polsce nic nie grozi.

- Myśli, że nic złego się nie stanie, więc można tę poprzeczkę przesuwać coraz wyżej. W jakimś sensie ma rację, bo Viktor Orban i jego Fidesz od lat jest na cenzurowanym, no i co z tego? Dalej przecież formalnie rzecz biorąc jest w Europejskiej Partii Ludowej - mówił Miller.

Europoseł nie ma wątpliwości, że prezydent Duda podpisze tzw. ustawę kagańcową - według Millera Duda nie ma innego ruchu, bo naraziłby się swoim "politycznym mocodawcom". Podpisanie tej ustawy spowoduje, zdaniem gościa TOK FM, nałożenie przez TSUE kar na polski rząd.