Lider PSL komentował trwająca właśnie w Polsce wizytę prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Stwierdził, że dobrze, ze do niej doszło, ale szkoda, że aż 33 miesiące zabrało Macronowi podjęcie decyzji.
- Polska jest 21. krajem, który odwiedza prezydent Macron od chwili objęcia urzędu - przypomniał Kosiniak-Kamysz.
Czytaj także: Sondaż: Kto był najlepszym prezydentem w historii III RP?
Za "interesujące" uznał zagadnienie współpracy w zakresie obronności między Polską i Francją. Zdaniem szefa ludowców, to Polska, zrywając negocjacje ws. Caracali "zaburzyła "relacje gospodarcze i stała się nieprzewidywalnym partnerem".
Kosiniak-Kamysz chciałby, aby po brexicie to Polska zajęła miejsce Wielkiej Brytanii przy 'głównym stole UE".
- Żeby Polska znalazła się w takiej "top piątce" Unii Europejskiej - mówił kandydat ludowców na prezydenta.
W jego opinii pozycja Polski w Unii słabnie, a jej poprawy nie gwarantuje reelekcja Andrzeja Dudy, ani też wybór Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, której środowisko jest, zdaniem szefa PSL, "w stałym konflikcie z PiS". - Żeby zmienić pozycję w Unii Europejskiej, to trzeba współpracować z rządem. Ten rząd będzie taki, a nie inny. Ja nie będę kłócił się o krzesło w Brukseli - mówił Kosiniak-Kamysz.
Gość Polsat News uważa, że ma większe szanse niż kandydatka KO na pokonanie Dudy w wyborach prezydenckich, bo Kidawa-Błońska nie przeciągnie na swoją stronę części jego elektoratu i wyborców Konfederacji.
- Ja mam szansę powalczyć o ten elektorat - stwierdził Kosiniak-Kamysz.