W poniedziałek na Długim Targu w Gdańsku odbył się wiec lidera Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska. - Panie Kaczyński, wyjdź z tej swojej jaskini, stań ze mną twarzą w twarz, wymień się argumentami. Nie bój się. Zostaw biednych ludzi w spokoju - zwrócił się były premier do prezesa PiS.

Dowiedz się więcej: Tusk proponuję Kaczyńskiemu debatę. „Wyjdź z jaskini”

- Donald Tusk wydaje się dobrym pomysłem na ratowanie Platformy Obywatelskiej i konsolidowanie wiernych wyborców tej formacji, którzy są dość konserwatywni, jeśli chodzi o kwestie światopoglądowe i prawa człowieka, i są dość liberalni gospodarczo. Są także takimi patriotami III RP, czyli tego, co było przed Prawem i Sprawiedliwością. Dla nich z pewnością Donald Tusk jest przywódcą i może pomóc PO, żeby przynajmniej zatrzymać spadek sondażowy, który jej towarzyszył. Ale to jest mało, żeby wygrać z Prawem i Sprawiedliwością - ocenił w rozmowie z Zuzanną Dąbrowską Maciej Konieczny.

- Żeby wygrać z PiS trzeba zachęcić do głosowania i te osoby, które (w poniedziałek) w Gdańsku tak się cieszyły na powrót Donalda Tuska, i te grupy, które mogą być mniej zadowolone z takiej oferty politycznej - podkreślił polityk partii Razem, wymieniając w tym kontekście m.in. pracowników sfery budżetowej.

Zdaniem Koniecznego wezwanie przez Donalda Tuska Jarosława Kaczyńskiego do pojedynku na argumenty „nie brzmi najlepiej”. - Mamy sytuację, w której dwóch mężczyzn chce sprowadzić polską politykę raz jeszcze do takiego personalnego, westernowego sporu między sobą, wyzywają się na pojedynek i publicznie mierzą sobie rozmiar bicepsa. To nie jest demokratyczna polityka - mówił.

- Zresztą nieprzypadkowo to są te osoby - warto przypomnieć, że jeżeli chodzi o takie jednoosobowe rządzenie partią i państwem, to jest model, który rozpoczął na taką skalę Donald Tusk, który Platformą Obywatelską rządził żelazną ręką, a poprzez partię - także dość jednoosobowo zarządzał państwem. I oczywiście do jakiegoś horrendum rozwinął to Jarosław Kaczyński, ale w obu tych wersjach to nie jest, delikatnie rzecz ujmując, ideał demokratycznej polityki, w której różne grupy negocjują swoje racje, a nie jest jeden wódz, który mówi, jak ma być, a cały spór polega na tym, że dwóch takich wodzów wyzywa się na ubitą ziemię. To nie jest demokracja, jakiej oczekuje lewica - powiedział poseł Lewicy.

Pytany o konflikt w Nowej Lewicy Konieczny przyznał ,że „trudny proces łączenia się dwóch partii (...) może owocować komplikacjami i napięciami”. - Ze swojej strony trzymamy kciuki, żeby się udało. Jako Razem mamy przekonanie, że ten model funkcjonowania w ramach koalicyjnego klubu Lewicy (...) jest cenny i to coś, czego Polska potrzebuje - stwierdził.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

- Dla dobra Lewicy też warto, żebyśmy niespecjalnie angażowali się w swoje wewnętrzne sprawy. Partia Razem zdecydowała się nie dołączać do Nowej Lewicy i też nie chcielibyśmy przesadzać z komentowaniem tego, co się dzieje u naszych partnerów, bo pewnie też byśmy nie chcieli, w przypadku jakichś rzeczy, które działyby się u nas, żeby nasz koalicjant zajmował się wewnętrznymi sprawami Razem - podkreślił Maciej Konieczny.