Pierwszym, który stracił stanowisko jest ppłk Alexander Vindman, członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu. 

Kilka godzin później Donald Trump zdymisjonował ambasadora USA w UE Gordona Sondlanda. 

Decyzja o zwolnieniach zapadła dwa dni po głosowaniu w Senacie, gdzie republikańska większość obroniła amerykańskiej prezydenta. 

- Zostałem dziś poinformowany, że prezydent zamierza mnie natychmiast odwołać - przekazał Sondland. Dymisja Vindmana, szanowanego oficera, który został ranny w Iraku, była jeszcze bardziej nagła. Dostał rozkaz opuszczenia swoich biurw Białym Domu.

Został "eskortowany z Białego Domu, gdzie sumiennie służył swojemu krajowi i prezydentowi" - przekazał w oświadczeniu jego prawnik David Pressman. - Vindman został poproszony o wyjście za mówienie prawdy - dodał.

Vindman był obecny przy rozmowie telefonicznej 25 lipca, podczas której Trump poprosił prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o wszczęcie dochodzenia w sprawie Bidena.

Wezwany przez Kongres do złożenia zeznań, urodzony na Ukrainie Windman przekazał obciążające dowody. - To niestosowne, aby prezydent Stanów Zjednoczonych domagał się od zagranicznego rządu przeprowadzenia dochodzenia w sprawie obywatela USA i przeciwnika politycznego - mówił.