Wystąpienie Beaty Kempy zaanonsował prowadzący konwencję mówiąc o europosłance, że jest ona "kobieta silną jak skała, a zarazem wrażliwą na krzywdę każdego człowieka, i w Polsce, i za granicą".

Sporą część swojego przemówienia Kempa poświęciła mowie nienawiści, zarzucając jej stosowanie opozycji. Mową nienawiści bowiem opozycja, zdaniem europosłanki, gra "na osłabienie międzynarodowej pozycji kraju, na wywołanie poczucia zagrożenia i w efekcie pozyskanie zagranicznej pomocy".

Kempa pytała, "gdzie są teraz ci wszyscy apostołowie walki z hejtem", gdy legalnie wybranych i nominowanych sędziów stygmatyzuje się i poniewiera, na każdym kroku ich hejtując.

W wystąpieniu Kempa zaatakowała Roberta Biedronia, pytając, czy on także będzie uczestniczył w rozliczaniu sędziów.

- Bo póki co widzimy, jak pan i kandydatka na pierwszą damę radośnie oklaskujecie ataki na Polskę, ręka w rękę z Rosjanami - mówiła Kempa, wzbudzając entuzjazm widowni.

Wystąpienie europosłanki spotkało się z ostrą krytyką w mediach społecznościowych.

Do jej słów odnieśli się też sami zainteresowani.

"Możecie nas obrażać ale i tak nas nie zatrzymacie. Bo my już wiemy, że nadchodzi zwycięstwo Polski godności nad Polską pogardy" - napisał Biedroń.

Kpiny Beaty Kempy skomentował też Krzysztof Śmiszek, wieloletni partner Biedronia.

"Jak widać nawet przebywanie w Brukseli. nie nauczyło Pani Beaty Kempy  szacunku do drugiego człowieka. Pokazała Pani dzisiaj swoją „klasę”, a właściwie to jej brak" - napisał Śmiszek na Twitterze.