Twitter bezterminowo zawiesił konto Donalda Trumpa na Twitterze powołując się na groźbę "dalszego podsycania przemocy" przez wpisy prezydenta, po tym jak zwolennicy Trumpa wdarli się 6 stycznia na Kapitol. W wyniku starć do jakich doszło na Kapitolu zginęło pięć osób.

Pytany o tę decyzję kierownictwa Twittera, rzecznik Merkel, Steffen Seibert stwierdził, że operatorzy mediów społecznościowych "ponoszą ogromną odpowiedzialność za to, by komunikacja polityczna nie była zatruta przez nienawiść, kłamstwa i podsycanie przemocy".

Seibert dodał, że media społecznościowe mają prawo nie cofać się - kiedy takie treści się pojawiają - przed np. oznaczaniem ich.

Seibert zaznaczył jednocześnie, że wolność wygłaszania opinii jest fundamentalnym prawem o "elementarnym znaczeniu".

Jak dodał rzecznik Merkel to "fundamentalne prawo" może być przedmiotem interwencji, ale - "zgodnie z prawem i w ramach prawa stworzonego przez ustawodawcę", a nie na podstawie decyzji zarządu medium społecznościowego.

- Patrząc na to pod tym kątem, kanclerz uważa to za problematyczne, że konto prezydenta USA zostało trwale zablokowane - wyjaśnił.