- Liczę na to, że obostrzenia zadziałają w końcu, ale to jest już prawie miesiąc - mówił o sytuacji w woj. warmińsko-mazurskim prof. Maksymowicz, który pracuje w szpitalu zakaźnym w tym województwie.

- Nieraz tak jest, że nie ma żadnego miejsca w szpitalu i nie można przyjąć chorego na oddział - przyznał też prof. Maksymowicz.

- Myślę, że to spora porażka ministra Niedzielskiego, po tylu miesiącach - ocenił.

Zdaniem prof. Maksymowicza "początkiem nieszczęścia" była decyzja ministra Niedzielskiego, by nie testować objawowych osób. - Nie zauważyliśmy wzrostu liczby zakażeń - ocenił poseł Porozumienia.

- Pięciu ekonomistów w tej chwili zarządza walką ochrony zdrowia w Polsce. Cztery osoby z kierownictwa Ministerstwa Zdrowia plus szef NFZ. Coś nie tak chyba jest - dodał prof. Maksymowicz.

- Zrezygnowaliśmy z rozwoju sanepidu. Nie każdy rozumie po co jest. To jest nasz wywiad. Na czele sanepidu prawie pół roku jest człowiek, który nie ma pojęcia o zdrowiu publicznym - mówił poseł Porozumienia.

- My działamy dostosowując obostrzenia do tego co się wydarzyło. Jest bardzo źle, to będziemy ograniczać. Można to było zrobić z lekkim wyprzedzeniem, żeby teraz nie trzeba było wszystkiego zamykać - stwierdził też prof. Maksymowicz.

- Stan klęski żywiołowej trzeba było wcześniej wprowadzić. W tej chwili wygląda na tyle źle, że cóż począć, trzeba to zrobić - tak prof. Maksymowicz odpowiedział na pytanie czy sytuacja jest na tyle zła, że należy wprowadzić stan klęski żywiołowej i ogłosić twardy lockdown.