Zandberg skomentował w ten sposób wczorajszą deklarację Biedronia, który - cytowany przez "Super Express" - miał powiedzieć, że wraz ze swoim partnerem, Krzysztofem Śmiszkiem planuje wyjazd do Chin. - Jedziemy tam. Jest tanio, bo nikt tam teraz nie kursuje z uwagi na koronawirusa, a my tam pojedziemy. Nie boimy się, choć trzeba oczywiście uważać, choć jak się zna świat, to on jest jedną małą wioską - mówił Biedroń cytowany przez "Super Express".

- Robert w najbliższych dniach krąży po województwie łódzkim, w niedzielę przyjeżdża do Warszawy. Myślę, że każdy z nas ma jakieś plany wakacyjne, które w przyszłości chciałby zrealizować, ale nie w czasie, gdy ma się do wykonania pracę, a w kampanii jest dużo pracy - mówił Zandberg.

Poseł mówił też o programie Lewicy, który "łączy solidarność społeczną z wysoką jakością usług publicznych: prawdziwym programem mieszkaniowym, zapewnieniem bezpieczeństwa od ubóstwa".

- Tego elementem był projekt ustawy o gwarantowanym najniższym świadczeniu emerytalnym na poziomie 1600 zł, który był testem dla PiS. PiS ten test oblało. PiS zachowało się totalnie: zagłosowało przeciwko prospołecznemu projektowi ręka w rękę z liberałami - ubolewał Zandberg.

- Ja się temu dziwię - ja nie mam problemów z tym, by zagłosować za sensownym rozwiązaniem - dodał.

Zandberg wskazywał też, że Lewica jest "reprezentantem zwykłych ludzi" w związku z czym "ma pod górkę z siłami politycznymi, za którymi stoi potęga władzy - jak PiS, albo też wsparcie biznesu - jak w przypadku niektórych formacji liberalnych".