- Wierzę, że praca moja i moich kolegów pozwoli zaoferować nową jakość: jakość opartą na wartościach. Przyznaję jednak, że to wyjątkowo trudny czas - mówiła wicemarszałek Sejmu.

- Na to, że jest trudny czas złożyło się wiele rzeczy, także pandemia, która nie pozwalała nam normalnie funkcjonować - dodała Kidawa-Błońska.

- Żadnemu ugrupowaniu nie poświęcano tyle uwagi przez ostatni rok, co Koalicji Obywatelskiej. Wszyscy oczekują, że natychmiast zmienimy Polskę - przekonywała wicemarszałek Sejmu.

- Pan (Szymon) Hołownia na razie jeszcze niczego nie zrobił. Na razie jest obserwatorem polskiej sceny politycznej. Partia taka jak Platforma ma bagaż doświadczeń, co sprawia, że są wobec nas większe oczekiwania, spada na nas większa krytyka - tak Kidawa-Błońska odpowiedziała na pytanie dlaczego, mimo pandemii, ruchowi Polska 2050 udaje się zyskiwać poparcie.

Kidawa-Błońska była pytana o odejście z PO Róży Thun.

- Zmartwiła mnie i zaskoczyła trochę. My zawsze uważaliśmy, że Róża to instytucja sama w sobie. Wykonywała w PE świetną robotę. Ocenialiśmy i oceniamy jej pracę bardzo dobrze. Niesłusznie powiedziała, że nie było debat w PO. Debat było wiele. Zawsze żal, że ktoś odchodzi, ale trzeba być zawsze na to przygotowanym - mówiła.

- Mam nadzieję, że Róża Thun będzie dalej bardzo dobrym europarlamentarzystą - dodała.

- Głosowałam za wyrzuceniem z partii Pawła Zalewskiego i Ireneusza Rasia. Ja już mam dosyć tego, że muszę ciągle komentować wystąpienia moich kolegów w mediach - mówiła jednocześnie Kidawa-Błońska.

- Jeśli mamy Rady Krajowe w czasie których żaden z nich nie zabiera głosu, a swój głos wyrażają w mediach, to jest brak szacunku dla swoich kolegów i koleżanek - mówiła o wykluczonych z PO posłach wicemarszałek Sejmu.

- Nie możemy zajmować się sami sobą w mediach. Chciałabym, żebyśmy rozmawiali w mediach nie o Platformie, tylko o rzeczach ważnych - podkreślała.