Rozmowa w Radiu ZET dotyczyła głównie podtrzymywanej przez PiS decyzji dotyczącej przeprowadzenia w zaplanowanym terminie 10 maja wyborów prezydenckich.
Polska i świat walczą z koronawirusem - relacja
Minister aktywów i wicepremier Jacek Sasin tłumaczył, dlaczego rządzący nie widza podstaw do wprowadzenia stanu wyjątkowego i przesunięcia wyborów.
Sasin stwierdził, że odpowiednie w sytuacji epidemii działania państwo podejmuje na podstawie ustawy uchwalonej w 2008 roku.
- Ona daje dzisiaj nam wszelkie narzędzia do tego, żeby skutecznie z tą plagą epidemii walczyć, żeby wprowadzać właśnie tego typu ograniczenia. Nie ma dzisiaj w związku z tym potrzeby wprowadzania innych stanów jak stanu klęski żywiołowej czy stanu wyjątkowego - przekonywał.
Na pytanie, co musiałoby się stać, żeby taki stan wprowadzić, Sasin odparł, że "musiałyby zaistnieć takie okoliczności, w których uznalibyśmy, że dotychczasowe podstawy prawne nie działają".
Na pytanie prowadzącej, czy upór prezesa PiS co do majowych wyborów wynika z jego "odklejenia od rzeczywistości", czy z cynizmu, Sasin zaprotestował przeciwko takiemu pytaniu, mówiąc, że Kaczyński codziennie pracuje i doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji w kraju.
- My nie możemy dzisiaj rozmawiać w tej sposób, że mamy wprowadzić stan wyjątkowy, ograniczyć prawa Polaków w bardzo wielu obszarach bardzo drastycznie, tylko dlatego że ktoś chciałby odwołać wybory z tego względu, że mu nie idzie w sondażach - mówił Sasin.
Minister przekonywał, że rywale obecnego prezydenta cały czas prowadzą kampanię wyborczą w mediach społecznościowych, a wśród kandydatów w wyborach prezydenckich to Andrzej Duda jest w najtrudniejszej sytuacji, bo "codziennie musi się weryfikować jako lider".
- I weryfikować się z odpowiedzialnością, ogromną odpowiedzialnością. Natomiast politycy opozycji, ci kandydaci opozycji mogą dzisiaj formułować różnego rodzaju pomysły, różnego rodzaju programy, za które nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Naprawdę jest im łatwiej w tym względzie - przekonywał polityk PiS.
Sasin podkreślał, że celem rządzących jest opanowanie epidemii i ograniczenie jej skutków, a do tego niezbędna jest "dobrze funkcjonująca władza".
- Tak naprawdę tylko współpraca dobra pomiędzy rządem, panem premierem Mateuszem Morawieckim a prezydentem z silnym mandatem politycznym i demokratycznym gwarantuje, że będziemy w stanie skutecznie działać - mówił, zapewniając jednocześnie, że "w sensie administracji służb państwowych państwo działa i zapewnia bezpieczeństwo swoim obywatelom".