„Rz” sprawdziła pracowitość legislacyjną poszczególnych resortów po roku urzędowania gabinetu premiera Donalda Tuska. Z naszych badań wynika, że tylko niewielu spośród 16 ministrów ma się czym pochwalić.Najbardziej skuteczny okazał się Jacek Rostowski, minister finansów, który przygotował w tym czasie 29 projektów ustaw i doprowadził do uchwalenia 22.

Powody do zadowolenia mogą mieć także Zbigniew Ćwiąkalski, minister sprawiedliwości, oraz Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury, którzy w naszym rankingu zajmują ex aequo drugie miejsce. Mają na koncie po 13 uchwalonych ustaw. Ćwiąkalski wykazał się jednak większą pracowitością, przygotowując aż 43 projekty ustaw, podczas gdy Grabarczyk – 33.

Kolejna w naszym rankingu jest Jolanta Fedak, minister pracy, która ma na swoim koncie 12 uchwalonych ustaw.

Dalej jest znacznie gorzej. Bardzo słabo wypadli szefowie resortu spraw zagranicznych, sportu czy nauki i szkolnictwa wyższego. Na ich koncie jest zero uchwalonych ustaw. Rząd nie ma się też czym pochwalić w sprawach budownictwa. Szumnie obiecywane uproszczenie formalności budowlanych pozostało na papierze. Wprawdzie przygotowano pakiet zmian do kilkunastu ustaw związanych z procesem inwestycyjnym, ale po krytyce żadne nie trafiły do posłów.

Wiele przyjętych w tym roku przez Sejm zmian miało charakter systemowy. Chodzi m.in. o przepisy emerytalne, zmiany w VAT czy w kodeksie rodzinnym. Większość jednak to doraźne, szczątkowe nowelizacje.

– Częste nowele psują prawo, chyba że są konieczne – ocenia prof. Piotr Winczorek. Jego zdaniem obecny rząd stara się uporządkować pracę legislacyjną. To dobry kierunek, pod warunkiem że zajmą się tym kompetentni ludzie.