– Nie będę terroryzował mediów swoim częstym widokiem – mówił Paweł Graś podczas pierwszej konferencji prasowej.

Nowy rzecznik zapowiedział, że w politykę informacyjną rządu mają się bardziej włączyć newralgiczne z punktu widzenia kryzysu gospodarczego resorty: gospodarki, finansów, infrastruktury i pracy. Graś tłumaczy, że dzięki temu opinia społeczna będzie dostawać jasne komunikaty.

– Chcemy, by w mediach pojawiało się więcej głosów ministrów, wiceministrów i ekspertów społeczno-gospodarczych – mówi „Rz” nowy rzecznik.

To zwrot w polityce informacyjnej gabinetu Donalda Tuska. Do tej pory politycy PO przekonywali, że premier jest najlepszym rzecznikiem swojego rządu. Nieoficjalnie wiadomo, że na początku kadencji ministrowie dostali nawet zakaz udzielania wywiadów telewizji.

– Jest coraz trudniej, więc postanowiono, że premier nie może brać na siebie wszystkich ciosów, trzeba zrzucić je też na innych – mówi „Rz” polityk z władz PO.

Podobnie nową politykę informacyjną rządu oceniają politolodzy. – Włączenie ministerstw w informowanie o działaniach może oznaczać, że nowy rzecznik chce odciągnąć odium kryzysu od premiera i wystawić na ostrzał ministrów – uważa Marek Migalski z Uniwersytetu Śląskiego. Jego zdaniem PO wyjątkowo zależy na utrzymaniu wysokiego poparcia dla Tuska, bo głównie ono wpływa na słupki sondażowe samej partii.

Graś zaprzecza, by taki był cel nowej polityki informacyjnej: – To nie jest kwestia podziału odpowiedzialności, bo ministrowie i tak są rozliczani przez premiera. Zmiany mają służyć rzetelnej informacji.

[srodtytul]PSL: Graś jak zwornik koalicji [/srodtytul]

Politycy PSL podkreślali, że Graś w kryzysie będzie miał niewdzięczną rolę, bo będzie musiał przekazywać złe wiadomości, a o tych dobrych będzie mówił premier.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Gdy okazało się, że do przekazywania informacji nowy rzecznik chce zaangażować resorty, PSL do sprawy podchodzi ostrożnie. – Podejrzewamy, że zamysł Platformy może dotyczyć zrzucenia części odpowiedzialności w oczach opinii społecznej na innych ministrów – mówi „Rz” jeden z ludowców. – Ale nasi ministrowie mają dobre pomysły na kryzys, tylko PO ich nie słucha.

Jednak władze PSL widzą również szanse na lepsze funkcjonowanie koalicji. – Paweł Graś to polityk z dużą dozą rozsądku, może stać się nawet zwornikiem w trudnych relacjach w koalicji – liczy Stanisław Żelichowski, szef Klubu PSL.

Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego, podkreśla, że zmiana polityki informacyjnej rządu była konieczna: – Ten, kto zdobędzie zaufanie Polaków w czasach kryzysu, nie będzie musiał się martwić o wynik wyborów parlamentarnych w 2011 roku. A czego ludzie potrzebują w trudnych czasach? Nadziei i wiarygodności.

[srodtytul]Informacja czy chaos[/srodtytul]

Zdaniem Mistewicza pomysł na nową politykę informacyjną rządu zasadza się na tym, by wzbudzać zaufanie, wysuwając na pierwszy plan ekspertów z kluczowych resortów, którzy będą tłumaczyli, co się dzieje w gospodarce. Nadzieję, że wszystko dobrze się skończy, ma natomiast budzić miły, spokojny i małomówny rzecznik, który nie powie niczego, co podgrzałoby atmosferę w społeczeństwie czy na rynkach.

W to, czy nowa polityka informacyjna rządu się sprawdzi, wątpi jednak prof. Kazimierz Kik z Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego w Kielcach. – Ten rząd nie miał dobrej komunikacji. Jeśli, jak zapowiada Paweł Graś, będzie przekazywał głos rzecznikom ministerstw, obawiam się, że powstanie chaos informacyjny – zaznacza.