– Chcemy zapewnić bezpieczeństwo tym, którzy jak cały świat sądzili, że koniunktura potrwa dłużej, i wzięli kredyt hipoteczny. Jeśli stracą pracę, przez rok kredyt będzie opłacany z Funduszu Pracy – mówił premier Donald Tusk w czasie sejmowej debaty na temat walki ze skutkami gospodarczego kryzysu. Według niego ma to kosztować budżet ok. 300 – 400 mln zł.
Dziś w RMF FM zaprzeczyła temu minister pracy Jolanta Fedak. - Premier powiedział, że pomożemy w spłacie kredytów osobom, które straciły pracę i mogą stracić dach nad głową - twierdzi minister. Według niej nie jest przesądzone, że chodzi o pomoc z Funduszu Pracy.
Nie ma również jasności co do kwoty, która posłuży realizacji planu - Być może będzie to 350 milionów, być może będzie to więcej. Zależy, jaki mechanizm ostatecznie zostanie przyjęty i wynegocjowany - dodała Fedak.
Minister nie zdradziła skąd rząd weźmie pieniądze na realizację swego sztandarowego pomysłu. Według niej nadal trwają rozmowy.
[ramka][b]Fundusz Pracy[/b]
Państwowy fundusz celowy, który działa od 1 stycznia 1990 roku. Jego głównym zadaniem jest promocja zatrudnienia, aktywizacja zawodowa i łagodzenie skutków bezrobocia. Głównym źródłem dochodów Funduszu Pracy są obowiązkowe składki opłacane przez pracodawców za zatrudnionych pracowników i przez osoby prowadzące firmy oraz dotacje z budżetu państwa i budżetu UE.
[i]źródło rynekpracy.pl[/i][/ramka]