Lider PO przekonywał, że "kluczowe decyzje" ws. wyborów dawno mogłyby zostać podjęte, "gdyby premier Mateusz Morawiecki stosował naszą konstytucję".

- Niestety upór Jarosława Kaczyńskiego, by doprowadzić do tego, do czego się nie da doprowadzić spowodował, że tracimy kolejny tydzień na rozmowy o polityce i wyborach, a nie o kwestiach zdrowotnych i gospodarczych - dodał Budka.

Przewodniczący PO podkreślał, że po tym jak cała opozycja głosowała przeciwko wyborom korespondencyjnym w maju teraz "potrzeba tych kilku głosów" (posłów Porozumienia), aby "odrzucić ustawę (nowelizację Kodeksu wyborczego - red.) w całości".

Na pytanie czy takie głosowanie może doprowadzić do kryzysu w obozie władzy Budka odparł, że "będzie to kryzys, ale PiS-u". - Bo to oni doprowadzili do sytuacji, w której dążą do absurdalnego terminu wyborów. Politycy PiS powinni zrozumieć, że trzeba czasem odłożyć na bok polityczny interes i zachowywać się jak mężowie stanu - podkreślił Budka.

- Dzisiaj forsowanie wyborów w maju jest sprzeczne z konstytucją, bo konstytucja zapewnia powszechność wyborów. Na tę chwilę setki tysięcy Polaków za granicą nie będzie mogło wziąć udziału w wyborach - dodał.

Budka dopytywany czy głosowanie posłów Porozumienia przeciwko nowelizacji Kodeksu wyborczego mogłoby doprowadzić do przyspieszonych wyborów parlamentarnych odparł, że "ktoś kto dzisiaj mówi: zróbmy wybory parlamentarne jest całkowicie oderwany od rzeczywistości". - To pogłębianie tego szaleństwa. Byłaby to absolutna destabilizacja państwa - zaznaczył.

Zdaniem Borysa Budki wybory parlamentarne i prezydenckie można byłoby zrobić wiosną przyszłego roku, ale "najpierw trzeba to przygotować".

- Sama formuła wyborów korespondencyjnych nie jest zła pod warunkiem, że są one przeprowadzane na normalnych europejskich zasadach - zaznaczył.

Na koniec przewodniczący PO został spytany, czy jego formacja wciąż prowadzi rozmowy z Jarosławem Gowinem. - Cały czas rozmawiamy z Gowinem. Im mniej rozgłosu wokół tych rozmów, tym lepiej - odparł.