Marcin Kierwiński to sekretarz generalny PO i poseł z dziewięcioletnim stażem. W przeszłości był wicemarszałkiem województwa mazowieckiego i szefem gabinetu Ewy Kopacz. Wkrótce może dostać nowe zadanie – kandydowanie z ramienia Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Warszawy.

By tak się stało, Rafał Trzaskowski musiałby wygrać wybory prezydenckie z Andrzejem Dudą. Ostatnie sondaże pokazują, że wynik może rozstrzygnąć nawet ułamek procenta wyborców, co oznacza, że opróżnienie fotela prezydenta stolicy jest scenariuszem, z którym władze Platformy muszą się liczyć.

Czy rzeczywiście szukają już następcy Trzaskowskiego? Rzecznik PO Jan Grabiec przekonuje, że nie. – Jesteśmy poważną partią i nie toczymy rozmów dotyczących faktu, który jeszcze nie zaistniał. Nie dzielimy skóry na niedźwiedziu – deklaruje.

Podobnie mówi Marcin Kierwiński. – To nie jest czas na rozmowy o tym, co będzie, gdy wygramy wybory prezydenckie. To jest czas na rozmowy o tym, co zrobić, by wygrać te wybory – komentuje.

Jednak nieoficjalnie wiadomo, że rozmowy już się toczą. I bardzo często przewija się w nich właśnie nazwisko Kierwińskiego.

Do jego atutów ma należeć to, że jest rodowitym warszawiakiem, choć na posła od 2015 roku stratuje z Płocka. I funkcjonowanie stolicy zna od podszewki. W ubiegłym roku po zerwaniu w Warszawie koalicji z PO stowarzyszenie Miasto Jest Nasze napisało w oświadczeniu dla mediów, że „w Warszawie, a przynajmniej w urzędach dzielnic, rządzi tak naprawdę nie Trzaskowski, ale poseł Marcin Kierwiński i jego ludzie".

Jak relacjonuje jeden z posłów, kandydatura Kierwińskiego ma też słabe strony. Twierdzi, że jest ona tak mocno dyskutowana w partii głównie dlatego, że sam Kierwiński otwarcie mówi o chęci kandydowania. – Wiele osób uważa, że w wyborach może zaszkodzić mu jego wizerunek typowego działacza partyjnego. Nie ma charyzmy porównywalnej z Trzaskowskim, nie kojarzy się też tak mocno z umiejętnościami językowymi i szeroko rozumianą europejskością, co w stolicy ma ogromne znaczenie – mówi.

I dodaje, że w Warszawie trzeba będzie wystawić najmocniejszą możliwą kandydaturę, bo startować może też Szymon Hołownia. – Poza tym po ewentualnym zwycięstwie Trzaskowskiego PiS zainstalowałby na trzy miesiące w ratuszu komisarza, który wykorzystałby ten czas na gruntowne przetrzepanie wszystkich dokumentów w poszukiwaniu haków – zaznacza.

Więc jeśli nie Kierwiński, to kto? Na giełdzie kandydatów pojawiają się jeszcze dwa nazwiska. Pierwsze należy do Andrzeja Halickiego, rodowitego warszawiaka, byłego ministra administracji i cyfryzacji, a obecnie europosła. Na prezydenta Warszawy miał już kandydować w 2019 roku, ale ostatecznie partia postawiła na Trzaskowskiego. Nazwisko Halickiego wróciło po nie najlepszym starcie kampanii samorządowej tego drugiego. W prasie pojawiły się spekulacje, że PO może jeszcze zmienić kandydata.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Kolejną ewentualną kandydatką jest Barbara Nowacka, przewodnicząca Inicjatywy Polska i działaczka feministyczna, znana z prób liberalizacji prawa aborcyjnego. Od 2019 roku jest posłanką z klubu Koalicji Obywatelskiej. – Nowacka jest warszawianką, kanclerzem uczelni warszawskiej, a przez całe życie zawodowe zawiązana była z Warszawą. Gdynia w ostatnich wyborach do Sejmu została jej zaproponowana tylko dlatego, że jej matka, zmarła w katastrofie smoleńskiej Izabela Jaruga-Nowacka, była posłanką z tego okręgu – relacjonuje jeden z posłów KO.

Inny dodaje, że Nowacka mogłaby już teraz liczyć na poparcie m.in. Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. – Pojawia się pytanie, czy wystawić typowego działacza czy kogoś wychodzącego ponad bipolarny podział w Polsce – zaznacza.

Kandydatura Nowackiej ma też oczywiście słabe strony, z których największą są wyjątkowo liberalne poglądy w kwestiach światopoglądowych. Dlatego jeden z działaczy PO mówi, że nic nie jest przesądzone, a kandydat zostanie wybrany z pomocą badań wizerunkowych. – Zdecydują preferencje wyborców na tej samej zasadzie, na jakiej Trzaskowski został wybrany na kandydata w obecnych wyborach. Tak naprawdę kandydata w Warszawie wskażemy na podstawie trzech czynników: sondaży, sondaży i sondaży – konkluduje.