– Użycie mojej osoby było niewłaściwe i za to przepraszam – powiedział Marek Sawicki w wywiadzie, który ma być opublikowany w najbliższym wydaniu tygodnika „Wprost".

Spot Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wyemitowano 33 razy podczas transmisji meczów fazy grupowej mistrzostw Europy w piłce nożnej, a więc w najlepszym i najdroższym czasie antenowym.

Klip oficjalnie promował finansowany ze środków UE „Program rozwoju obszarów wiejskich". Ale główną rolę w filmiku odegrali Sawicki i prezes ARiMR Tomasz Kołodziej.

Telewizja Polska zapewniała, że ARiMR, która opłaciła czas antenowy ze środków unijnych, nie dostała żadnych preferencji. Ale kontrowersje budził fakt, że wiceprezesem TVP jest były zastępca Sawickiego Marian Zalewski.

To zresztą ten sam klip, który emitowano w czasie ostatniej kampanii wyborczej jako materiał promocyjny ARiMR. Oficjalnie nie był on agitacją wyborczą. Tyle że jego bohater – Sawicki – startował akurat w wyborach (w okręgu siedleckim). Wygrał je, dystansując konkurentów z PO i PiS.

Emisja spotu ściągnęła na Sawickiego krytykę. Dołączył do niej wczoraj prezes PSL, wicepremier Waldemar Pawlak, mówiąc, że występ ministra i wpływowego działacza ludowców w reklamie „był strzałem w stopę". Obaj politycy są w konflikcie. Choć Sawicki zaprzecza, by chciał na jesiennym kongresie PSL zostać szefem partii, Pawlak widzi w nim konkurenta.

Wniosek o dymisję Sawickiego złożył zaś wczoraj Ruch Palikota. Choć główne kluby parlamentarne, w tym koalicyjna Platforma Obywatelska, a nawet PiS, zapowiedziały, że pod wnioskiem się nie podpiszą, Sawicki zdecydował się na samokrytykę. Dlaczego? W PSL spekuluje się, że minister nie był jednak pewien, czy nie będzie musiał z powodu afery ze spotami ustąpić ze stanowiska.