– Moim celem jest stworzenie wspólnego systemu finansowania dróg krajowych  i samorządowych – mówi Zbigniew Rynasiewicz, poseł PO i wiceminister infrastruktury. Pod koniec listopada objął nowe stanowisko: pełnomocnika rządu ds. zarządzania infrastrukturą drogową.

Choć premier Donald Tusk każdą zmianę personalną w rządzie ogłasza w blasku fleszy, stworzenie nowego stanowiska przeszło niemal niezauważenie. Powód? Nazwisko Rynasiewicza powiększyło listę pełnomocników rządu i premiera, która i tak jest już wyjątkowo długa. Liczy aż 18 pozycji.

Rząd od kilku lat ma już przykładowo pełnomocnika ds. wprowadzenia euro oraz pełnomocnika ds. programu informacji o nieruchomościach.

Kolejne stanowiska powstają w szybkim tempie. Na dzień przed powołaniem Rynasiewicza rząd ustanowił pełnomocnika ds. polityki klimatycznej, kilka miesięcy wcześniej  – ds. informacji i edukacji finansowej.

Ministerstwa twierdzą, że pełnomocnicy rządu nie generują dodatkowych kosztów, bo zazwyczaj pełnią jednocześnie funkcje wiceministrów. Jednak zdaniem posła SLD Ryszarda Zbrzyznego to fikcja. – Dokładanie urzędnikom zadań skutkuje tym, że ich pracę musi wykonać kto inny – tłumaczy.

Według posła PiS Andrzeja Adamczyka zjawisko powoływania nowych pełnomocników wymknęło się już spod kontroli.

– W Sejmie mówi się, że  rząd ma zamiar powołać wkrótce  pełnomocnika ds. kurzu w Podgórzu – ironizuje i zauważa, że takie stanowiska coraz częściej tworzy nie tylko rząd, ale też poszczególne ministerstwa.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Przykładowo: w 2013 roku szef MSW powołał pełnomocnika ministra ds. równego traktowania w służbach mundurowych, a minister sprawiedliwości – ds. konstytucyjnych praw rodziny. Aż ośmiu pełnomocników ma szef MSZ, w tym nawet ds. estetyki wnętrz budynków. Jest nim znany malarz Krzysztof Augustin.