W niemieckim mieście Hemer w Nadrenii Północnej-Westfalii skradziono brązową figurę Aleksandra Puszkina o wysokości 1,8 metra. Pomnik stał w miejskim parku od 1994 roku i był darem rosyjskiego miasta partnerskiego Szczołkowa. Został odsłonięty we wrześniu 1994 roku. Autorem rzeźby był rosyjski artysta Grigorij Potocki. Dar od miasta partnerskiego miał symbolizować znaczenie dialogu kulturalnego i relacji między narodami.
Według lokalnych władz do kradzieży doszło między piątkiem a sobotą, a sprawcy musieli użyć narzędzi do cięcia metalu oraz pojazdu, którym wywieźli rzeźbę.
Na miejscu pozostał pusty kamienny postument oraz fragmenty stalowej konstrukcji, do której przymocowana była figura poety. Władze Hemer poinformowały, że ze względu na wagę pomnika kradzież najprawdopodobniej nie była dziełem jednej osoby. Miasto wyznaczyło nagrodę w wysokości 1000 euro za informacje, które pomogą ustalić sprawców.
Czytaj więcej
W roku agresji na Ukrainę, Kreml nie wydał ani rubla na pogrzeby poległych żołnierzy swojej armii W minionym roku wydatki były już rekordowe. Reżim...
Reakcja rosyjskiej ambasady
Rosyjska ambasada w Niemczech określiła kradzież jako „niepokojącą” i podkreśliła, że monument przez lata był symbolem obecności rosyjskiego dziedzictwa kulturowego w Niemczech. Placówka przekazała, że pozostaje w kontakcie z niemieckimi organami ścigania.
Jak zaznaczono, pomnik miał nie tylko wymiar artystyczny, ale również symboliczny – był elementem współpracy między Hemer a rosyjskim Szczołkowem oraz znakiem wieloletnich kontaktów rosyjsko-niemieckich na poziomie lokalnym.
Zacharowa: „Wojna z pomnikami” dotarła do Niemiec
Do sprawy odniosła się także rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. W swoim komentarzu stwierdziła, że Europa po raz kolejny pokazała swoją prawdziwą naturę, a samą kradzież wpisała w szerszy kontekst usuwania rosyjskich pomników i symboli pamięci w Europie.
Według Zacharowej przestępcza „wojna z pomnikami”, którą Moskwa zarzuca władzom Polski i państw bałtyckich w odniesieniu do monumentów poświęconych żołnierzom Armii Czerwonej, miała „przenieść się” również do Niemiec. Rosyjska dyplomacja od lat przedstawia demontaż pomników związanych z ZSRR i Armią Czerwoną jako element antyrosyjskiej polityki historycznej w Europie.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ sięgnęła przy tym po historyczne porównania, przypominając, że w Niemczech od palenia książek i zakazu dzieł sztuki zaczynał się nazizm. W jej ocenie „kultura anulowania” nie prowadzi wyłącznie do degradacji życia kulturalnego, lecz może stawać się pożywką dla ideologii nienawiści.
W tle Ukraina i spór o rosyjskie dziedzictwo
W komentarzu Zacharowej pojawił się także wątek Ukrainy. Rzeczniczka zarzuciła władzom w Kijowie, wspieranym – jak stwierdziła – również przez Berlin, niszczenie rosyjskiej klasyki, rugowanie rosyjskiej muzyki i kina oraz wypychanie języka rosyjskiego z życia publicznego.
Moskwa od dłuższego czasu krytykuje proces usuwania w Ukrainie pomników rosyjskich twórców i postaci historycznych. Po 2014 roku, a szczególnie po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w 2022 roku, w wielu ukraińskich miastach zdemontowano pomniki związane z rosyjską i sowiecką historią, w tym liczne monumenty Puszkina.
Czytaj więcej
We wtorek rosyjskie MSZ potępiło burzenie pomników z czasów sowieckich w krajach bałtyckich i nazwało to „rusofobicznym” zachowaniem. „Wpłynie to n...
Rosyjskie MSZ przedstawia te działania jako próbę wymazania rosyjskiej kultury z przestrzeni publicznej i element szerszej polityki „anulowania Rosji” w Europie Wschodniej.
Na razie niemieckie służby nie poinformowały o zatrzymaniu sprawców ani o odnalezieniu monumentu. Nie wiadomo też, czy kradzież miała charakter polityczny, czy była motywowana chęcią sprzedaży brązu jako surowca.