Mirosław Oczkoś krytycznie ocenił działania podejmowane przez Pałac Prezydencki, wskazując na brak dyplomatycznego wyczucia.

– Jeśli patrzymy na wizerunkowe sprawy i taki marketing czysto polityczny, no to przecież jeżeli tak panu Karolowi Nawrockiemu zależało na tym, to mógł poczekać te cztery dni do konferencji w Gdańsku. Można robić dyplomatyczne różne rzeczy, a nie zaczynać od opcji atomowej – mówił ekspert ds. wizerunku z SGH w programie Onet Rano.

Czytaj więcej

„Uderza w nasze bezpieczeństwo”. Gen. Polko ostro o sporze Nawrocki-Zełenski

„Zełenski odesłał order w sposób bezczelny”

Jak wskazuje Mirosław Oczkoś, działania dążące do odebrania orderu Wołodymyrowi Zełenskiemu zbiegły się w czasie z zakulisowymi rozmowami premiera Donalda Tuska w Brukseli, które miały na celu wyprostowanie relacji z Kijowem. Oczkoś zauważył, że reakcja ukraińskiego przywódcy była radykalna. – Zełenski wyprzedził sytuację, odesłał zresztą w sposób dosyć taki bezczelny ten order, a to uruchomiło pewną lawinę – wskazał. Dodał również, że prezydent Ukrainy „też nie jest bez winy, też przekalkulował”.

Konferencja ws. odbudowy Ukrainy. Kryzys dyplomatyczny zaszkodzi Polsce?

W ocenie Oczkosia problemem polskiej dyplomacji jest podporządkowanie jej celom partyjnym. Ekspert uważa, że celem otoczenia Karola Nawrockiego pozostaje osłabienie pozycji rządu Koalicji Obywatelskiej. Ceną tej strategii mogą być jednak realne straty gospodarcze dla Polski.

– Jesteśmy rozgrywani na poziomie europejskim i światowym i dajemy się znowu wpuszczać w taki kanał, że będziemy mieli rację moralną, tylko że nie będziemy siedzieli przy stole i nie będziemy zarabiać. Czyli ktoś za nas będzie decydował, a my będziemy mieli poczucie krzywdy – tłumaczył gość portalu Onet.

Ekspert przypomniał, że zbliżająca się konferencja dotycząca odbudowy Ukrainy w Trójmieście to gra o „niewyobrażalne pieniądze i możliwości”. Istnieje jednak ryzyko, że zachodni sojusznicy przejmą kontrakty, a Polska zostanie zmarginalizowana. Oczkoś ostrzegł, że polskie firmy mogą stracić szansę na udział w projektach, jeśli Warszawa skupi się wyłącznie na ranach z przeszłości i narracji o „braku wdzięczności” ze strony Kijowa.

Czytaj więcej

Ostre słowa z kancelarii Nawrockiego. „Schröder nie obraził Polski tak otwarcie, jak Zełenski”

Polska może utracić status kluczowego partnera

W programie poruszono także kwestię infrastruktury logistycznej. Polska pełni obecnie rolę głównego hubu pomocowego dla Ukrainy, jednak zdaniem Oczkosia ta pozycja nie jest dana raz na zawsze. Oczkoś wskazał, że utrata węzła tranzytowego jest jednym z większych zagrożeń. – Hub nie należy tylko do Polski, ale do całego NATO, w związku z tym my też do końca nie mamy na to wpływu – zauważył. Odnosząc się do propozycji polityków opozycji o wstrzymaniu pomocy wojskowej, ekspert porównał to do „przedszkola sześciolatków”, podkreślając, że w interesie Polski jest jak najdłuższy opór Ukrainy wobec Rosji.

Oczkoś ostrzegł, że eskalowanie konfliktu grozi sprowadzeniem Polski do roli „kelnerki, co podaje do stołu”, podczas gdy logistyka i biznes mogą zostać przeniesione przez Ukrainę i partnerów z NATO do innych krajów regionu, na przykład do Rumunii.

Czytaj więcej

Gen. Bieniek o odebraniu orderu Zełenskiemu. „Ten problem trzeba załatwić”

Potrzebne realne działania, a nie spory

Ekspert odniósł się bezpośrednio do kwestii zbrodni wołyńskiej. Podkreślił, że oczekuje konkretnych kroków dyplomatycznych, a nie publicznych kłótni. – Ja bym wolał, żeby były ekshumacje na szeroką skalę, upamiętnienie ofiar i pomniki, i godny pochówek, niż to, że my się skłócimy i będziemy przez następne 25 lat mówili: „A wy to jesteście mordercy, a wy jesteście też mordercy”. To do niczego nie prowadzi – podsumował Mirosław, wskazując, że jedynym beneficjentem polsko-ukraińskiego sporu pozostaje Kreml.