Choć jeszcze niedawno – bo w ubiegłym tygodniu – brytyjski premier Keir Starmer deklarował, iż – mimo apeli części własnej partii, by podał się do dymisji – będzie walczył o pozostanie na stanowisku, brytyjskie media podają, że w poniedziałek polityk ogłosi, że ustąpi ze stanowiska.
Starmer pod presją Partii Pracy. W tle sukces Burnhama
Brytyjskie media informują, że Keir Starmer ma w poniedziałek ogłosić, że ustąpi ze stanowiska premiera Wielkiej Brytanii. Według doniesień decyzja ta miała zapaść po narastającej presji ze strony posłów Partii Pracy, którzy chcą, aby nowym liderem ugrupowania został Andy Burnham.
Przez kilka tygodni premier i jego współpracownicy zapewniali, że Starmer będzie gotów walczyć w wyborach na lidera partii przeciwko Burnhamowi lub każdemu innemu kandydatowi. Sytuacja zmieniła się jednak po wyborach uzupełniających do Izby Gmin w okręgu Makerfield w północno-wschodniej Anglii.
W czwartek obecny burmistrz Manchesteru – najpopularniejszy obecnie polityk Partii Pracy, nazywany „królem Północy” – wygrał tam znaczną przewagą. Burnham zdobył 24 927 głosów (54,8 proc. wszystkich oddanych w wyborach głosów), wyraźnie wygrywając z kandydatem Reform UK Nigela Farage'a, Robertem Kenyonem, który uzyskał 15 696 głosów (34,49 proc.). Mimo że Partia Pracy w sondażach jest dziś wyraźnie słabsza niż w 2024 r., gdy zdecydowanie wygrała wybory do Izby Gmin, Burnham poprawił wynik Simonsa z z 2024 r. (ten uzyskał wówczas poparcie 18 202 wyborców, co stanowiło 45,2 proc. wszystkich oddanych w wyborach głosów).
Po zwycięstwie Burnhama jego zespół uznał, iż może liczyć na poparcie około 200 posłów Partii Pracy, czyli mniej więcej połowy parlamentarnego zaplecza ugrupowania.
Czytaj więcej
Przedstawiamy przegląd najważniejszych wydarzeń mijającej nocy: Pojawiają się doniesienia, że rafinerię w Moskwie trafiła rosyjska rakieta; Andy Bu...
Brytyjski minister handlu Peter Kyle powiedział w niedzielę, że Starmer poświęcił ten weekend na refleksję nad „politycznymi realiami”, przed którymi stanął po zwycięstwie Burnhama w Makerfield. Występując w imieniu rządu, Kyle odmówił odpowiedzi na pytanie, jakie są plany Starmera i czego sam oczekuje od premiera. Zapytany, czy szef rządu rzeczywiście zamierza ustąpić w poniedziałek, powiedział, że nie ma powodu, by sądzić, że tak właśnie będzie. Dodał jednak, że premier będzie zastanawiał się nad tym, „co oznacza postawienie kraju na pierwszym miejscu w takim momencie”.
Kyle nie zaprzeczył jednoznacznie sugestiom, że zmiana na Downing Street jest bliska po zwycięstwie Burnhama w wyborach uzupełniających. Przyznał jednak, że w piątek długo rozmawiał ze Starmerem. – Wiem na pewno, że prowadził rozmowy z bardzo, bardzo szerokim gronem osób, w tym ze mną, i że przez ten weekend bardzo ciężko pracuje – powiedział Kyle. Dodał, że jego zdaniem Starmer „poświęca czas na refleksję nad politycznymi realiami, wyzwaniami i możliwościami, w których się znalazł”. – Myślę że właśnie tego ludzie oczekiwaliby od niego w tym momencie – zaznaczył.
Downing Street zaprzecza, że Starmer planuje odejście
Downing Street zaprzeczyło doniesieniom, że Starmer planuje ustąpić. Według kancelarii premiera jego stanowisko pozostaje takie samo jak w piątek. Tego dnia Starmer, rozmawiając z dziennikarzami, deklarował, że w razie wyborów na lidera partii zamierza w nich wystartować. – Jeśli będzie konkurs, to żeby było jasne: tak, wystartuję – powiedział premier. Ostrzegł też, że taki pojedynek o przywództwo „pogrąży nas w chaosie”.
Brytyjskie media zauważają, że liczba posłów popierających Burnhama od czasu czwartkowego głosowania wzrosła. Sam Burnham ma być zaś coraz bardziej przekonany, że może dojść do jego przejęcia przywództwa w Partii Pracy bez formalnej rywalizacji. Taki scenariusz oznaczałby, że Burnham zostałby liderem Partii Pracy, a tym samym także premierem, bez konkursu. Warunkiem byłoby jednak ustalenie przez Starmera stosunkowo szybkiego harmonogramu odejścia.
W piątek ministrowie, którzy wcześniej byli lojalni wobec Starmera, mieli przekazać mu – według doniesień – że powinien podjąć decyzję w sprawie terminu swojego odejścia do końca weekendu. W przeciwnym razie miałby się liczyć z próbą usunięcia go ze stanowiska.
Czytaj więcej
Po fatalnych dla swojego ugrupowania wyborach lokalnych lider Partii Pracy i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zadeklarował, że nie poda się d...
Wes Streeting, były sekretarz zdrowia, który w ubiegłym tygodniu podał się do dymisji z powodu frustracji przywództwem Starmera, zapowiedział, że będzie zabiegał o najwyższe stanowisko w partii. Streeting twierdzi, że ma wystarczające poparcie. Jednocześnie sojusznicy zarówno Starmera, jak i Burnhama podchodzą sceptycznie do jego deklaracji. Kandydatura ta stanie się też mniej prawdopodobna, jeśli wahający się posłowie Partii Pracy uznają, że wolą poprzeć prawdopodobnego zwycięzcę i przejść na stronę Burnhama – zauważają brytyjskie media.
Zgodnie z regulaminem Partii Pracy procedurę zmiany przewodniczącego można zainicjować, gdy jego potencjalny rywal zbierze poparcie 20 proc. parlamentarzystów tego ugrupowania (przy obecnej liczbie parlamentarzystów labourzystów oznacza to poparcie ok. 81 z nich). Warunkiem ubiegania się o stanowisko przewodniczącego partii jest zasiadanie w Izbie Gmin.
Wielka Brytania może mieć siódmego premiera w ciągu 10 lat
Jeśli Starmer odejdzie ze stanowiska, Wielka Brytania będzie mieć już siódmego premiera w ciągu ostatniej dekady. Zmiana na stanowisku szefa rządu miałaby miejsce zaledwie dwa lata po tym, jak Starmer doprowadził Partię Pracy do zdecydowanego zwycięstwa w wyborach parlamentarnych i zdobycia większości wynoszącej 174 mandaty.
Partia Pracy znacząco straciła w sondażach, podobnie jak sam Starmer. Reform UK prowadzi w ponad 300 kolejnych ogólnokrajowych sondażach – zaznacza „The Guardian”. Coraz więcej posłów Partii Pracy ma być przekonanych, że bez zmiany lidera następnym premierem kraju zostanie Nigel Farage.