Na liście użyczonych przedmiotów – do której dotarł portal niezależna.pl znalazły się m.in. fotele, stoły, zegarki, niszczarki, ekspres do kawy, komputery, tablety, mikrofalówkę, telewizor i sejf.
Wśród wypożyczonych przedmiotów są też lampki, zabytkowe krzesła, wyposażenie kuchni, sprzęt elektryczny, dwie niszczarki, wieża Sony do słuchania muzyki, zabytkowy fotel, mosiężny Orzeł, a nawet "Biblioteka Ks. Warszawskiego" warta 6700 zł.
Poza tym były prezydent zamierza korzystać z zabudowy i sprzętów kuchennych: takich jak lodówka, mikrofalówka, czajnik elektryczny, salaterki, talerzyki, przyprawniki oraz dzbanki, termosy, oraz kieliszki do koniaku, wina, whisky, szampana oraz wódek i nalewek. Tych ostatnich, podobnie jak tych do wina, wypożyczył po 30 sztuk.
Najdroższe wypożyczone rzeczy – jak ustaliła niezależna - to biurko warte 7993 zł oraz szafa biblioteczna o wartości ponad 11 tys. zł. Część przedmiotów nie ma wartości. Tak przynajmniej wynika z załączników do umowy użyczenia z dnia 6 sierpnia, jaką sporządzono w Kancelarii Prezydenta.
Bronisław Komorowski, jako była głowa państwa, miał prawo do wypożyczenia tych przedmiotów, bo pozwala na to zarządzenie nr 14 Szefa Kancelarii z 1996 roku "w sprawie warunków techniczno – organizacyjnych oraz trybu przekazywania środków na utworzenie i funkcjonowanie biur byłych prezydentów" .
Największe zainteresowanie wśród internautów wywołał żyrandol, jaki wypożyczył Bronisław Komorowski. - Co prawda nawet żyrandol wyniósł, ale wart tylko 0,75 zł – napisała blogerka Kataryna na Twitterze. Inna z internautek pytała: Żyrandol z sentymentu, ale meble?
A jeszcze inny skwitował: „Żyrandol to relikwia i dowód na istnienie, a istnienia czegoś niematerialnego skontrolować się nie da".