– Brzmi prawdopodobnie – odpowiedział Trump na pytanie, czy gotów jest wprowadzić nowe sankcje przeciw Rosji.
– Nie może być zachwycony… Niezbyt dobrze mu wychodzi. Mam na myśli, że wyciska wszystko (ze swego kraju)… Nie wygląda dobrze… Myślę, że dla niego byłoby nieźle zakończyć tę wojnę – mówił nowy amerykański prezydent, przerywając swą wypowiedź na podpisywanie kolejnych dokumentów.
Jednak Putin wraz z pozdrowieniami z okazji waszyngtońskiej inauguracji powtórzył znów swe żądania wobec Ukrainy. A w odpowiedzi na słowa Trumpa przeprowadził rozmowę z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, w której obaj zapewnili o „rozwoju stosunków”.
Dyskretne kontakty dyplomatyczne, upór Putina i problemy Trumpa
Poza taką zaoczną polemiką obaj przywódcy utrzymują już jakieś kontakty, o czym przekonani są eksperci. – Kontakty są, i nie tylko bezpośrednie, ale i przez pośredników. Nie bez przyczyny przywódca Węgier Viktor Orbán lata tam i siam. Trump rozumie, że zaczną go krytykować, jeśli zbyt aktywnie będzie sam kontaktował się z Putinem. (…) Myślę, że już wkrótce ujrzymy bardziej publiczne rezultaty – sądzi politolog z Illinois Olga Kamenczuk.
Jednak w przeciwieństwie do prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Putin publicznie nie dopuszcza do jakichkolwiek ustępstw. Zełenski jednak m.in. odrzuca uznanie rosyjskich aneksji czy żądanie zmniejszenia ukraińskiej armii.
Nowy sekretarz Departamentu Stanu USA Marco Rubio zaś przypomniał, że porozumienie musi zawierać kompromis, czyli ustępstwa z obu stron. Członek obecnej ekipy Trumpa Robert Wilkie powiedział wprost, że Waszyngton może wywrzeć presję na liderów obu walczących krajów.
Z Ukrainą sprawa jest prostsza. Trump już podpisał dekret zawieszający pomoc USA skierowaną za granicę. Na razie jednak nie jest jasne, czy zakaz obejmuje również Kijów – znaczna część pomocy dla niego była zatwierdzana przez Kongres i prezydent nie może jej wstrzymać. Samo jednak podpisanie dekretu uznano w Kijowie za „gest dobrej woli, zaproszenie Putina do rozmów”.
Czytaj więcej
Putin może się zgodzić na rozpoczęcie negocjacji z Trumpem, ale nie zatrzyma swojej armii – mówi „Rzeczpospolitej” Wołodymyr Fesenko, czołowy kijow...
– Ekipa Trumpa nie jest gotowa zrezygnować ze wspierania Ukrainy i na pewno boi się tego, że klęska Ukrainy może stać się ich własną przegraną. Trump przecież będzie kontaktował się z Xi Jinpingiem – szefem znacznie wyższego szczebla (niż Putin). I jeśli teraz Trump okaże się słabeuszem przed Putinem, to dalej nie ma dla niego perspektyw. Byłoby mu bardzo trudno realizować jego zagraniczne ambicje – rosyjski politolog z Pragi Aleksandr Morozow opisuje dylematy nowej administracji w Waszyngtonie.
Na razie nie wiadomo, jak nowa administracja mogłaby zmusić Putina do rozmów i ustępstw. – Putin będzie musiał bardzo dokładnie przemyśleć skutki ewentualnej odmowy. I powiem wam dlaczego. Bo wśród wielu podpisywanych (przez Trumpa) dokumentów jest taki, który pozwoli uruchomić energetyczny potencjał Ameryki. (…) Zostaną odkręcone krany ze skroplonym gazem i popłynie on do Europy. (…) Obecność Ameryki na światowym rynku ropy zacznie wpływać na obniżkę jej ceny – sądzi Wilkie.
Czy Trump uznał rosyjskiego przywódcę za „loosera”
Część ekspertów już obecnie uważa, że nie czekając na pierwszą rozmowę, Trump zaczął usztywniać swoją pozycję wobec Putina. Prezydent zmienił swój stosunek do rosyjskiego lidera, gdy tylko dowiedział się, jak słaba jest rosyjska gospodarka, sądzi profesor uniwersytetu w Yale Jeffrey Sonnenfeld. „Powrót Trumpa (do władzy) może zrzucić gospodarkę Putina ze skały, może zadać śmiertelny cios miotającemu się reżimowi Putina. (…) Właściwe użycie sankcji sprawi, że do Wielkanocy rosyjska gospodarka będzie wisiała na włosku” – napisał w tygodniku „Time”.
Według niego wprowadzenie na rynek 3 mln baryłek dziennie amerykańskiej ropy w połączeniu z innymi sankcjami doprowadzi do tego, że „Putin będzie błagał o litość”.
Czytaj więcej
Prezydent Donald Trump w czasie rozmowy z dziennikarzami zapowiedział, że wkrótce odbędzie rozmowę z Władimirem Putinem.
Już po ostatnich, grudniowych sankcjach USA przeciw rosyjskiej „flocie cieni” kilkadziesiąt tankowców z rosyjską ropą dryfuje w pobliżu wybrzeży różnych krajów, nie mogą wejść do portów. Na Dalekim Wschodzie Rosji zaś, we Władywostoku, port jest zapchany jednostkami, które boją się wyjść w morze z ropą.
Jednak wśród specjalistów nie ma jednego zdania o tym, jak długo rosyjska gospodarka może jeszcze wytrzymać brzemię wojny. W samej Moskwie zdaje się nikt na ten aspekt nie zwraca uwagi. – W ciągu stu dni (które nowa administracja dała sobie na osiągnięcie porozumienia w sprawie wojny – red.) nic nie wyjdzie, po czym nastąpią sankcje. Trump powie – to, co i obecnie mówi – że Zełenski gotów jest do porozumienia, a Putin – „nie wiem”. Potem wyjaśni się, że Putin nie jest gotów, za co wprowadzone zostaną nowe sankcje. Z rosyjskiej strony na razie widać tylko jawne dążenie do rozwijania sukcesów na polu walki – sądzi moskiewski publicysta Gieorgij Bowt.
– Ponadto jest taka kalkulacja, że antyrosyjski front na Zachodzie zacznie w końcu pękać. By to pęknięcie było większe, najwyraźniej potrzebne są sukcesy na polu walki – dodaje.