Kołodziejczak, były lider AGROUnii, organizator rolniczych protestów za rządów PiS, był pytany, jak odnajduje się w pracy w resorcie rolnictwa. W odpowiedzi wskazywał m.in. na to, co udało mu się osiągnąć.
Michał Kołodziejczak mówi o swoich sukcesach. „Problemu ze zbożem z Ukrainy mogło nie być”
- Ułatwiliśmy chociażby eksport polskich ziemniaków. Udało się bardzo mocno ułatwić całą tą procedurę, którą jeszcze będziemy ułatwiać, by zrównać Polskę z Niemcami, Holandią, innymi krajami Europy zachodniej – mówił.
Czytaj więcej
Oczekiwanie szybkich zmian po rządzie 15 października byłoby naiwnością. W rok nie udało się zrobić wiele, ale też nie udało się wiele zepsuć. Po o...
- Przewodniczę zespołowi monitorowania rynków. Gdyby taki zespół monitorowania rynków zbóż funkcjonował, gdy ministrem był minister (Henryk) Kowalczyk czy (Robert) Telus, to nie mielibyśmy tego problemu ze zbożem, które przyjechało do nas z Ukrainy, bo mielibyśmy codzienną informację, ile tego zboża napłynęło - dodał.
Kołodziejczak zwrócił jednocześnie uwagę, że jego możliwości „są ograniczone”, ponieważ jest tylko wiceministrem. - Ministrem jest Czesław Siekierski (PSL), który ma duży wpływ na zatrudnianie pracowników, dyrektorów i to robi. A ja staram się pomagać jak najlepiej - mówił.
Według mnie obecny układ jest bardzo trudny do sterowania – duża ilość urzędników, pracowników. Gdyby ich było mniej lepiej wykonywaliby swoją pracę
Michał Kołodziejczak sugeruje potrzebę zwolnienia 1/3 urzędników Ministerstwa Rolnictwa
Następnie Kołodziejczak stwierdził, że „w polskiej administracji”, co widać na przykładzie Ministerstwa Rolnictwa, pracuje zbyt dużo osób. - W Ministerstwie Rolnictwa na tę chwilę pracuje 920 osób. Według mnie 1/3 za dużo – ocenił.
Kołodziejczak zwrócił przy tym uwagę na przykład Argentyny, gdzie libertariański prezydent Javier Milei „zlikwidował 13 ministerstw i zwolnił 30 tysięcy urzędników”. - Inflacja w ciągu roku z 25 proc. spadła do 2,5 proc. - dodał.
Na uwagę, że po takich słowach „nikt go w Ministerstwie Rolnictwa nie będzie witać kwiatami”, Kołodziejczak odparł, że „nikt nie musi go kwiatami witać”. - W Ministerstwie mam kwiaty na balkonie, które tam hoduje - dodał.
- Zgłaszam na bieżąco moje uwagi, jeśli chodzi o kadry, zarządzanie kadrami, to co stwarza problemy. Według mnie obecny układ jest bardzo trudny do sterowania – duża ilość urzędników, pracowników. Gdyby ich było mniej lepiej wykonywaliby swoją pracę, nie dublowaliby swojej pracy – tłumaczył Kołodziejczak.
- Urzędnicy wykonywaliby swoją pracę w taki sposób, że robiliby to co faktycznie jest ważne i istotne, a nie tylko czasem mechanicznie powtarzali czynności. To jest bez sensu – dodał.
- Uważam, że lepiej byłoby, gdyby było mocne cięcie po ośmiu latach rządów PiS-u i aby nadwyżka urzędnicza została zlikwidowana. To nie minister Siekierski wraz z obecnym gabinetem zatrudniało tylu pracowników, tylko oni byli zatrudniani przez wielu lat. Według mnie wielu niepotrzebnie, wielu dubluje swoją pracę bądź robi ją powoli, bo wie, że ktoś ją zrobi za nich. W sektorze prywatnym wielu tych pracowników nie zarobiłoby na siebie – przekonywał wiceminister.